Zamek cesarski w Poznaniu

zamek cesarski poznań, atrakcje, święty marcin, co warto zobaczyć na weekend, ciekawe miejsca

Dzielnica zamkowa

Przez blisko sto lat Poznań był miastem twierdzą, szczelnie otoczonym murami, które miało bronić dostępu do Berlina na wypadek ewentualnej wojny z Rosją. Życie w zatłoczonym mieście –twierdzy nie było łatwe, miasto nie mogło się rozwijać, bo zwyczajnie nie było na to miejsca. Kiedy w 1902 roku podjęto decyzję o rozbiórce nikomu już nie potrzebnych obwarowań, mieszkańcy odetchnęli z ulgą, a właściciele gruntów, architekci i budowlańcy zaczęli zacierać ręce wietrząc doskonałe interesy.

W miejscu rozebranych fortyfikacji od strony zachodniej powstała reprezentacyjna dzielnica zamkowa, zwana inaczej cesarską. Dominującą budowlą całego założenia został zamek cesarski – ostatnia monarsza rezydencja w Europie i to właśnie o zamku chciałabym Wam opowiedzieć. O zamku, jego historii i o tym, czego dowiedzieliśmy się w czasie jego zwiedzania. Bo choć mieści się tu dzisiaj Centrum Kultury Zamek i nie ma tu muzeum, to można go zwiedzać.

Chichot historii

Zamek cesarski w Poznaniu, to taki chichot historii, obiekt, którego dzieje pełne są zawirowań i nieoczekiwanych zwrotów akcji. No bo pomyślcie sami:
– wybudowany dla cesarza Niemiec, który był tu zaledwie dwa lub trzy razy
– neoromański styl miał świadczyć o tysiącletnim panowaniu Niemiec w Wielkopolsce, a niecałe 20 lat później został rezydencją prezydentów niepodległej Polski
– uczestnicy tajnego kursu kryptologicznego, który miał za zadanie złamanie Enigmy, pracowali w budynku, który wkrótce został przebudowany na siedzibę namiestnika Kraju Warty Arthura Greisera
– został przebudowany na siedzibę Hitlera, który nigdy tutaj nie dotarł
– będąc siedzibą polskiego Centrum Kultury Zamek, prezentuje jedyne w Polsce doskonale zachowane wnętrza w stylu III Rzeszy

Zamek jak z bajki?

Zanim wejdziecie do środka, obejdźcie zamek dookoła, zaglądając również na jego dziedzińce. Znajdziecie tam fontannę lwów, wzorowaną na fontannie lwów z Alhambry w Grenadzie. Zwróćcie koniecznie uwagę na detale architektoniczne umieszczone w oknach, w głowicach kolumn, portalach lub po prostu jako płaskorzeźby na ścianach. Trzeba przyznać, że architekci mieli fantazję 🙂 Jeśli dobrze poszukacie, znajdziecie Czerwonego Kapturka z wilkiem, Jasia i Małgosię, kota z myszką, smoka, króla Dawida grającego na harfie i wiele, wiele innych. Kiedy już się napatrzycie na bajkowe detale, wejdźcie do środka!

Zamek cesarski – zwiedzanie

Okazuje się, że zamek zwiedza całkiem sporo osób. Postanowiliśmy i my sprawdzić jak to wygląda w praktyce. A wygląda całkiem nieźle. Po pierwsze zamek można zwiedzać w godz. 12-20 i oferta ta skierowana jest zarówno do turystów indywidualnych jak i do grup zorganizowanych. Bilet kupuje się w kasie zamku i są tu dostępne dwie opcje:
– spacer po zamku wg wskazówek umieszczonych na mapce (tej opcji nie polecamy) w cenie 7 zł
– spacer z audioprzewodnikiem w cenie 20 zł normalny i 17 zł ulgowy
– spacer z audioprzewodnikiem dostępnym w aplikacji
Od czasu do czasu można zwiedzać zamek z przewodnikiem zamkowym. Informacji szukajcie na stronie zamku lub pod nr tel. 616465288

My wybraliśmy opcję zwiedzania z audioprzewodnikiem i nie żałowaliśmy. Spacer wg wskazówek był naprawdę interesujący. Sale i korytarze, które mijaliśmy były co prawda puste, ale opowieść płynąca z słuchawek wypełniała je historią. Dzięki narracji zobaczyliśmy kilka ciekawych szczegółów, które pewnie byśmy minęli nie zwróciwszy na nie uwagi, jak chociażby odciski amonitów w podłodze, oryginalna winda i elementy wyposażenia z czasów z II wojny światowej.
Spacer kończy się przy ciekawie zaaranżowanej kafejce Szklarnia, gdzie nie odmówiliśmy sobie szarlotki z kawą 🙂

 

Historia zamku cesarskiego

Kiedy w 1848 roku Poznań otrzymał połączenie z nowoczesną Europą za pośrednictwem kolei żelaznej, świat stanął przed Poznaniem otworem. Pasażerowie przybywający na dworzec główny odbierali bagaż i dzisiejszą ulicą Dworcową pieszo, dorożką lub tramwajem udawali się do miasta. Po rozbiórce fortyfikacji u wylotu ulicy pozostawał ogromny pusty plac, który należało niezwłocznie zagospodarować.

O wyborze zabudowań zadecydowała polityka i … psychologia. Do pracy w Poznaniu, prowincjonalnym mieście cesarskich Niemiec, wśród polskiego żywiołu nie wysyłano nikogo w nagrodę. Pruscy urzędnicy traktowali to miejsce bardziej jako zsyłkę, aniżeli awans czy nagrodę. Aby nieco złagodzić to wrażenie postanowiono zabudować nową dzielnicę w taki sposób, aby przybywający tu Prusacy mogli poczuć się jak w domu, aby choć architektura miasta przypominała im rodzinne landy. Dlatego też nowe budynki wzniesiono w stylach charakterystycznych dla starych, pruskich budowli. Autorem całego założenia dzielnicy cesarskiej był Joseph Stübben, jeden z najwybitniejszych urbanistów przełomu wieków.

Ostatnia rezydencja monarsza w Europie

Najważniejszą, dominującą budowlą całego założenia miał być zamek cesarski, ostatnia monarsza rezydencja w Europie. Wzniesiono ją z wykorzystaniem najnowszych osiągnięć techniki, a jednocześnie w stylu neoromańskim, aby uzyskać wrażenie tysiąca lat panowania Prus w Wielkopolsce. Projekt zamku wykonał Fanz Schwechten, przy jednoczesnej stałej konsultacji i współpracy z cesarzem Wilhelmem II Hochenzollernem.

Biorąc pod uwagę gabaryty zamku, wzniesiono go nad wyraz sprawnie, bo w ciągu zaledwie 5 lat. Z okresu budowy zachowała się anegdota, wg której postęp pracy przy budowie z dużym zainteresowaniem śledził chłop z Górczyna, który wręcz poganiał robotników przy pracy. Na pytanie majstra, dlaczego on Polak tak dopinguje niemiecką budowę – odpowiedział – przepowiednia mówi, że kiedy zamek cesarski w Poznaniu stanie, wtedy Polska zmartwychwstanie. Na spełnienie przepowiedni nie trzeba było długo czekać, bo zaledwie 8 lat po oddaniu zamku do użytku wybuchło Powstanie Wielkopolskie i Polska odzyskała niepodległość.

Pomimo dużego zaangażowania w projekt, Wilhelm nie polubił zamku. Był tu zaledwie dwa, może trzy razy. Jego prywatne apartamenty mieściły się w zachodnim skrzydle, część wschodnia pełniła funkcje reprezentacyjne (dzisiaj, przez umieszczenie głównego wejścia po prawej stronie, odnosimy wrażenie, że było odwrotnie).
Tutaj też znajdowała się monumentalna sala tronowa z orientalnym tronem, który zachował się do dzisiaj. W części prywatnej umieszczono zamkową kaplicę, która została sfinansowana z prywatnej szkatuły cesarza. Była wzorowana na włoskiej Capella Palatina z Palermo. Bogato zdobiona marmurami i mozaiką, przedstawiającą Chrystusa Pantokratora i świętych.

Wyposażenie zamku było dość skromne i chyba dziwne. Cesarz zapragnął aby poznańska rezydencja przypominała miejsca, które odwiedził w czasie swoich licznych podróży. Tak też się stało, dając w efekcie niezły chaos. Przekazanie kluczy do nowej rezydencji miało miejsce 20 sierpnia 1910 r. Do dzisiaj z pierwotnego wyposażenia zachowało się niewiele.

II wojna światowa

W czasie II wojny światowej zamek został przebudowany na siedzibę Adolfa Hitlera który do Poznania nigdy nie dotarł, ale był żywo zainteresowany postępem prac. W wyniku przebudowy zniszczono kaplicę zamkową, umieszczając w jej miejscu gabinet Hitlera. Piękne mozaiki trafiły do warsztatu ich autora i nie wiadomo jaki był ich dalszy los. Z tego okresu pochodzi niewielki balkonik na wieży, który pozostał do dzisiaj, a z którego führer miał przyjmować defilady i głosić płomienne przemówienia. Był to tak istotny element przebudowy, że najpierw zainstalowano gipsowy odlew balkonu, wykonano fotografię i dopiero po akceptacji Hitlera przystąpiono do właściwej przebudowy, umieszczając w podłodze balkonu ogrzewanie, aby nie marzły mu stopy w czasie przemówień.

Pod zamkowym dziedzińcem zbudowano schron, mogący pomieścić ponad 300 (!) osób.

Wykonano też schody, które są dość trudne do pokonania. Normą przy tak wysokich piętrach są przerwy – odpoczniki dla złapania oddechu. W architekturze III Rzeszy nie było miejsca na życzliwość dla petentów. Schody ciągną się więc w nieskończoność, przyprawiając wchodzące nimi osoby o niezłą zadyszkę.

Z czasu przebudowy pochodzi również korytarz amonitowy. Skąd ta nazwa? Jeśli spojrzycie na kamienną posadzkę, bez trudu odnajdziecie odpowiedź. W ładnych czerwonych płytach znajdują się wyraźne odciski skamieniałych amonitów 🙂
Z tego samego okresu pochodzi też dzisiejsze wejście główne. Za czasów cesarskich wejście reprezentacyjne mieściło się w wieży. Tam też przygotowano podjazd dla samochodu (!), którym przybywał monarcha.

Spacerując po zamku zobaczycie prawie wyłącznie puste pomieszczenia, niekiedy zajęte przez organizujące się właśnie imprezy CK Zamek. Ale to nie oznacza, że jest nudno. Zdecydowanie warto wypożyczyć audioprzewodnik, bo to właśnie ciekawa narracja sprawia, że pomieszczenia wypełniają się historią i mnóstwem ciekawostek.

W wyniku walk o wyzwolenie Poznania zamek niespecjalnie ucierpiał. W jego pomieszczeniach umieszczono lazaret dla rannych niemieckich żołnierzy. Kiedy do miasta wkroczyli czerwonoarmiści, nie mieli dla nich litości.

Po wojnie

W bardzo zniszczonym mieście zamek był jedną z nielicznych budowli, które mogły pełnić funkcje administracyjno-reprezentacyjne. I choć kojarzył się ze znienawidzonym systemem, zwyciężył poznański pragmatyzm i zamku nie rozebrano, choć były takie zakusy. Obniżono jedynie wieżę, aby zlikwidować dominantę w krajobrazie miasta kojarzącą się z pruskim zaborcą. Pozostawiono też wnętrza, które praktycznie od razu, mogły pełnić funkcje administracyjne. Stąd też zachowały się wnętrza z okresu III Rzeszy.

Kiedy Bogusław Wołoszański kręcił kolejne odcinki Tajemnic XX w. i potrzebował do zdjęć wnętrza z kancelarii III Rzeszy, przyjeżdżał do Poznania.

Dzisiaj zamek kojarzy się z Centrum Kultury, instytucją odpowiedzialną za organizację najbarwniejszej imprezy w mieście – imienin ulicy Święty Marcin. To właśnie pod zamkiem ma miejsce symboliczne przekazanie kluczy do miasta Świętemu Marcinowi, a na placu przed zamkiem odbywa się kiermasz rogali świętomarcińskich. W pomieszczeniach zamkowych mieści się Muzeum Powstania Poznańskiego Czerwiec ’56. Jego lokalizacja nie jest przypadkowa, gdyż to właśnie tutaj na Placu Mickiewicza 28 czerwca 1956 r. miał miejsce protest poznańskich robotników.
Muzeum Powstania Poznańskiego Czerwiec 1956 to miejsce, które warto odwiedzić. Pokazana tu historia przenosi w realia lat ,50 XX w. i krok po kroku oddaje atmosferę tamtych dni. Duże wrażenie na zwiedzających robi tramwaj z charakterystycznymi drewnianymi siedzeniami i wyłożona brukiem ulica. Z słuchawek płyną słowa komunistycznych przywódców. Dowiadujemy się jak wyglądały przesłuchania uczestników strajku, jakie konsekwencje poniósł Stanisław Hejmowski – niezłomny adwokat, który bronił robotników w czasie tendencyjnej rozprawy. Niezwykle cennym eksponatem jest przekazana tu zakrwawiona koszula Romka Strzałkowskiego.

Tajny kurs kryptologów

W podziemiach zamku w okresie międzywojennym na tajnym kursie kryptologii uczyli się polscy studenci matematyki, którzy kilka lat później złamali szyfr Enigmy. Tą historię poznacie w mieszczącym się nieopodal Centrum Szyfrów Enigma.

Przez wiele lat zamek cesarski, był jedynym zamkiem w Poznaniu i określenie zamek było jednoznaczne. Kiedy wybudowano na Wzgórzu Przemysła zamek królewski, pojawiła się przeciwwaga dla cesarskiego poprzednika. I choć osobiście uważam, że była to słuszna inwestycja, że należy w Poznaniu przypominać o królewskiej, sięgającej Piastów przeszłości miasta i o tym, że to u nas narodziło się polskie godło narodowe, to jednak zamek cesarski również jest ważnym obiektem na mapie Poznania. Dobrze, że umożliwiono zwiedzanie zamku, że przypomina się jego historię, że nieprawdą jest, jakoby władza pruska sięgała w Wielkopolsce mroków średniowiecza.

A czy warto zwiedzić zamek? Rozsądźcie sami i podzielcie się opiniami i komentarzami, jak Wam się podobało!

 

0 Komentarze

Skomentuj artykuł