Legenda o herbie miasta Skoki

skoki, puszcza zielonka atrakcje, legendy wielkopolskie, wielkopolska ciekawe miejsca, wycieczki blisko poznania

Miasto Skoki

Dawno, dawno temu, w rozlewiskach Wełny stał zamek otoczony wysokim murem. Mieszkał w nim kasztelan z piękną córką. Gdy osiągnęła ona wiek słuszny do zamążpójścia, kasztelan zaczął się rozglądać za dobrym mężem dla dziedziczki, ale żaden z kandydatów nie zadowolił wybrednej panny. Jeden był za wysoki, inny za niski, tamten znów za stary, a jeszcze inny nie potrafił zajmująco rozmawiać. W końcu dość było ojcu grymasów panny i ogłosił, że odbędzie się turniej rycerski, a który z rycerzy zwycięży, ten dostanie kasztelankę za żonę.

Ponieważ panna słynęła w okolicy z urody, a i posag zapowiadał się godny, zjechało do zamku wielu rycerzy. Zaczęli zawody, w których kandydaci, jeden po drugim odpadali . W końcu na placu boju zostało tylko dwóch zawodników, którzy równo przechodzili kolejne próby. Był  to rycerz Czarny i Biały.

Pierwszy w lśniącej czarnej zbroi, dosiadający karego rumaka. Dumny, wysoko nosił głowę, a w jego wzroku nie widać było strachu. Zaprawiony w boju, niczego się nie lękał, ale też jego serce nie znało litości. Drugi to rycerz Biały. Jego zbroja lśniła w słońcu, jakby była wykonana ze srebra, a hełm ozdobiony był białymi piórami. Rumak pod nim niecierpliwie przebierał kopytami. Biały rycerz młody był, ale w boju doświadczony, zaznał trudów walki, ale i życie go nie oszczędziło, gdy stracił wszystkich swoich bliskich. Był troskliwy i wrażliwy na cudzą krzywdę. Przed obiema była najtrudniejsza, ostatnia konkurencja, która miała wyłonić zwycięzcę.

Wokół zamku była szeroka fosa wypełniona wodą. Ten z nich, który na koniu przeskoczy fosę, ten dostanie kasztelankę za żonę.

Jako pierwszy skakał Czarny. Spojrzał na kasztelankę, na fosę, spiął konia ostrogami. Ten ruszył jak wicher, ale w ostatnim momencie zawahał się, a rycerz wypadł z siodła wprost do wody otaczającej zamek. Z piersi zgromadzonych widzów dał się słyszeć jęk zawodu.

Nadeszła kolej rycerza Białego. Ten długo coś szeptał koniowi do ucha, gładził jego lśniącą sierść i kiedy już wydawało się, że nie przystąpi do ostatniej próby, spiął konia ostrogami… a ten, jakby rozumiał, że od tego zależy szczęście jego pana, wyskoczył jak nigdy przedtem i jednym susem przeskoczył fosę, gubiąc przy okazji złotą podkowę. Rycerz zaś w czasie skoku odłamał krzyżyk od swojej ostrogi.

Kasztelan dotrzymał słowa i oddał swoją córkę Białemu rycerzowi. Wyprawił huczne wesele, po którym młoda para żyła długo i szczęśliwie. Na pamiątkę tego skoku, gród otrzymał prawa miejskie i został nazwany Skokami, a w jego herbie umieszczono podkowę i krzyżyk.

I kiedy taka ładna legenda już wpisała się w historię miasta, okazało się, że w 2020 r. radni Skoków podjęli decyzję o … zmianie herbu (!)
Decyzja ta była podyktowana opinią komisji heraldycznej, która uznała, że w herbie zamiast krzyża powinien być umieszczony ułamany miecz, czyli tak jak wyglądał  herb, którym pieczętowali się XVI-wieczni właściciele miasta i taki herb widniał na pieczęciach miejskich z tego okresu.
Cóż, a może Biały rycerz w czasie turnieju złamał miecz, walcząc nim o względy kasztelanki?

Herb Skoków – Wikipedia, wolna encyklopedia

 

0 Komentarze

Skomentuj artykuł