Legenda o tym jak jezuici zbudowali kościół na wołowej skórze

poznań atrakcje, co warto zobaczyć w poznaniu, wielkopolska, ciekawe miejsca w wielkopolsce, co zwiedzać w wielkopolsce, gdzie pojechać w wielkopolsce, wielkopolska z dzieckiem, zwiedzanie poznania, poznań, fara, wycieczki po poznaniu, ciekawe miejsca w poznaniu

Legenda o powstaniu poznańskiej fary

Jak głosi legenda, poznańska fara została wybudowana na obrysie mieszczącym się we wnętrzu wołowej skóry. Nie wierzysz, że to możliwe? Posłuchaj!

W XVI w. dotarła do Poznania nowa wiara, która szybko znalazła szerokie grono wyznawców. Do protestantów przystąpiło zarówno wielu znamienitych obywateli jak i zwyczajnych mieszczan. Aby przeciwdziałać tym praktykom w 1571 r. biskup poznański Adam Konarski sprowadził do miasta zakonników – braci Towarzystwa Jezusowego – zwanych potocznie jezuitami. Na swoje potrzeby otrzymali mały kościółek pw. św. Stanisława biskupa, położony blisko murów miejskich, gdzie rozpoczęli działalność. Płomienne kazania sprawiły, że do kościółka zaczęło przychodzić coraz więcej wiernych, którzy wkrótce nie mogli pomieścić się w murach małej świątyni. Zakonnicy zwrócili się zatem do magistratu z prośbą o wydanie zgody na budowę nowego, dużego kościoła. Magistrat znalazł się w nie lada kłopocie, bo jakże wydać zgodę, skoro miasto w murach już się nie mieści? Ale jak odpowiedzieć zakonnikom, że miejsca dla nich w mieście nie ma?

Po naradzie rajcy odpisali:
„doceniając trud świątobliwych braci w szerzenie Słowa Bożego wśród mieszkańców miasta, przystajemy na Waszą prośbę, zastrzegając wszakże, aby powierzchnia nowej świątyni mieściła się w obrysie …wołowej skóry”.

Jezuici zafrasowali się strasznie, bo jakże zbudować kościół na wołowej skórze. Brat January słynący z pomysłowych forteli powiedział do towarzyszy:

– nie martwcie się bracia moi na zapas. Ranek jest mądrzejszy od wieczora. Idźcie spać, a ja do kaplicy się udam i o radę Pana naszego poproszę.

I tak też się stało. Rankiem January z tajemniczą miną przywitał braci, dźwigając na plecach … wołową skórę. Począł czynić na niej tajemnicze znaki i linie i zaczął ciąć. Początkowo współbracia dziwili się dlaczego niszczy nową, dobrą skórę, ale już wieczorem zrozumieli fortel przebiegłego zakonnika. Skóra wołowa zamieniła się w jeden długi, bardzo długi rzemień, przy pomocy którego można było wytyczyć plan okazałego kościoła.

Rajcy zdumieli się, kiedy poznali plan zakonników, ale złożonej obietnicy należało dotrzymać. Wyburzono więc fragment murów miejskich, przesunięto je nieco na południe, a na pozyskanej w ten sposób przestrzeni można było wznieść nowy, okazały kościół, który stoi aż do dzisiaj.  A na pamiątkę sprytnego fortelu wśród dekoracji we wnętrzu świątyni umieszczono rzeźbę wołu 😉 Tak serio, wiemy, że wół jest atrybutem pojawiającym się w sztuce przy postaci św. Łukasza. Ale faktycznie jego postać jest umieszczona przy sklepieniu kościoła farnego.

Jak brat January pociął skórę, że udało się w jej wnętrzu zmieścić okazały kościół? Zobaczcie:

 

 

0 Komentarze

Skomentuj artykuł