Głazy narzutowe. Pomnik przyrody i legenda

głaz narzutowy, kwiryn, eratyk, pomnik przyrody

Głaz narzutowy czyli eratyk

Są takie kamienie, obok których nie można przejść obojętnie. Wyróżniają się rozmiarem, kształtem, czasami barwą czy niezwykłą strukturą. Dziś wiemy skąd się wzięły, ale zanim nauka znalazła wytłumaczenie, ludzie ich obecność tłumaczyli legendami. Przyniosły je więc siły nieczyste i porzuciły w przypadkowym miejscu, gdy zapiał kur. Czasem w głaz została zamieniona karoca albo karczma, grzebiąc pod sobą złych ludzi. Zagłębienia w kamieniu przypominające kształtem stopę zostały odciśnięte przez świątobliwą postać, albo przez czarcią łapkę.

A to ciekawe!

Znajdujące się w woj. świętokrzyskim owiane legendą czarcie łapki, po zbadaniu przez naukowców, okazały się odciskami łap, pozostawionymi przez… dinozaury!

Napisałam wcześniej, że dziś wiemy skąd się wzięły te ogromne głazy. Ale czy na pewno?

Zanim opowiem skąd się wzięły głazy narzutowe uraczę Was anegdotą:
Kiedy moje dzieci były małe, w czasie podróży opowiadałam im skąd się wzięły góry i jeziora. A że u nas w Wielkopolsce większą część ukształtowania powierzchni zawdzięczamy działalności lądolodu, to i lodowce często się pojawiały w tych opowieściach. Pewnego dnia, moja ok. 6-letnia wtedy córka oznajmiła:
– to było dawno temu, jak babunia Danka była młoda i na ziemi były lodowce 🙂
Babunia była zachwycona 😉

Lądolód

O tym, że na ukształtowanie powierzchni w Polsce miał wpływ lądolód, uczą już w szkole podstawowej. I tutaj pierwsza uwaga – najczęściej mówimy o lodowcu, choć myślimy o lądolodzie. Choć oba organizmy (bo lądolód czy lodowiec „żyje”- rodzi się, wędruje i umiera) są zbudowane z lodu, to różnią się zasadniczo. To tak, jakby mówiąc o piasku, porównać piaskownicę z Saharą 😉

Jeśli mówimy o lądolodzie, to wyobraź sobie dynamicznie rozrastającą się masę lodu, która rozlewa się dosłownie na pół Europy. W Skandynawii, bo tam było źródło naszego lądolodu było tak zimno, że padający w dużych ilościach śnieg nie zdążył stopnieć. Na płaskich równinach gromadził się, nadtapiał i zamarzał, tworząc firn, a jednocześnie przywierały do tworzącego się lodu różnej wielkości kamienie. Naciskające masy rosnącego lodu wywierały nacisk, rozpychały się i zsuwały na boki powstałe wcześniej masy lodu.

Na skutek tej działalności będące pod spodem skały skruszały i rozpadały na mniejsze bloki (bo woda zamarzając rozpycha się, a skała pod wpływem zmian temperatury kruszeje). Niekiedy taki rozrastający się lądolód zabierał z sobą wyrwane z podłoża kamienie. Jak już coś złapał, to łatwo nie oddał i niósł ze sobą na południe większe i mniejsze głazy, kamienie, żwir, piasek… Jak wielka była ta masa lodu? Ano wielka! Tarcza lądolodu mogła mieć nawet 2,5 km wysokości, a w szczytowych momentach swojej ekspansji zajmowała nawet 50 tys. km kw.

Lądolód rozrastał się tak długo, dopóki temperatura otoczenia na to pozwalała i dopóki hen, daleko na północy trwała ciągła dostawa świeżego lodu. Ten okres rozrastającego się lądolodu nazywamy glacjałem czyli zlodowaceniem.

Kiedy zmieniły się warunki atmosferyczne, robiło się coraz cieplej, to jednocześnie na północy przybywało coraz mniej lodu, a daleko na południu coraz więcej się wytapiało. Spod jego stopy zaczynały wypływać ogromne ilości wody. Pamiętasz zapewne krajobraz po burzy i gwałtownej ulewie, kiedy rwąca woda potrafi wypłukać wyrwy w skarpach, podmyć chodniki i jezdnie, a potem, gdy nawałnica cichnie, ta sama przed chwilą wzburzona woda oddaje po kolei to, co udało jej się porwać. Na początku zostawia duże kamienie, pnie drzew, potem coraz mniejsze i mniejsze, porzucając na końcu drobiny piasku i mułu.

Dokładnie tak samo było z rzekami wypływającymi spod lądolodu. Kierowały się zgodnie z nachyleniem terenu, płynąc równolegle do czoła lądolodu, żłobiąc w podłożu głębokie koryta. W ten sposób powstały widoczne do dziś w krajobrazie pradoliny, które wykorzystują współczesne rzeki. Dnem dawnej pradoliny płynie min. Warta czy Noteć, a o głębokości dawnej rzeki świadczy wysokość skarpy, na której jest położony Czarnków. To miejsce to jeden z najładniejszych punktów widokowych w Wielkopolsce.

punkt widokowy, pradolina, czarnków, wielkopolska atrakcje, noteć, puszcza notecka

Widok na Czarnków z Góry Krzyżowej, położonej na krawędzi pradoliny. Druga krawędź jest widoczna jako czarna linia daleko, na horyzoncie. Tak szeroka była pradawna rzeka, wypływająca spod lądolodu.

Głazy narzutowe

Wśród tego „bałaganu” i mnóstwa materiału, które dźwigał ze sobą lądolód były min. duże głazy, które jako pierwsze zostawiał, wycofując się z powrotem do Skandynawii. Upadały więc, zagłębiając się w podłoże, gdzie były poddawane niszczącej, twórczej działalności warunków atmosferycznych.

Temperatura, woda i wiatr

Kamienie zbudowane są minerałów. Każdy z nich ma inny skład chemiczny, inną budowę, inaczej reaguje na zmieniające się warunki temperatury, wody i wiatru. A te trzy czynniki miały wielkie pole do popisu na przedpolu cofającego się lądolodu.
Przypomnij sobie jak wyglądają nasze drogi po okresie zimowym. Kiedy w dzień woda wciska się w szczeliny jezdni, a w nocy zamarzając rozsadza zwartą bryłę asfaltu. Dokładnie ten sam mechanizm działał na przedpolu lądolodu. Z tą różnicą, że okres penetracji wody nie mijał po trzech miesiącach, tylko trwał kilka tysięcy lat!

Wiejące z dużą prędkością wiatry niosły ze sobą drobne kamyczki i ziarna piasku (byłeś na plaży, w czasie silnego wiatru? Czułeś jak potrafią smagać bose stopy rozpędzone ziarenka piasku?). A te z kolei szlifowały wystające ponad powierzchnię gruntu większe kamienie. Były tak skuteczne, że uczyniły ich powierzchnię gładką i błyszczącą. Jeśli większy kamień ułożył się równolegle dłuższą osią do kierunku przeważających wiatrów, to na jego powierzchni wytworzyła się grań, stąd takie kamienie nazywamy graniakami lub eologliptolitami 😉 No dobra, graniak jest łatwiejszy do zapamiętania, ale bardzo lubię tą nazwę eologliptolity 🙂 🙂

W podobny sposób szlifowała duże głazy płynąca woda, niosąca w swoim nurcie mniejsze i większe kamyki, które również działały jak papier ścierny.

Bywało i tak, że lądolód upuścił przywleczony z sobą głaz, ten zapadł się częściowo w podłoże, ale jego większa część ciągle wystawała. I po tej wystającej części ślizgały się i przesuwały wędrujące masy lodu, niosące w sobie duże ilości piasku i żwiru. I znów działało to jak papier ścierny. Chcesz obrazowego przedstawienia? To przypomnij sobie jak wyglądały Twoje kolana, kiedy przeszorowałeś nimi po szorstkim, kamienistym betonie 🙂

Ślady tej niszczącej działalności wiatru, wody i temperatury możemy na głazach zaobserwować i dzisiaj. Kiedy spotkasz taki w czasie wycieczki, przyjrzyj się dokładnie, a być może znajdziesz wyżłobienia i rysy!

A to ciekawe!
Dziś wiemy, że te ogromne głazy przywędrowały do nas ze Skandynawii. Okazuje się, że w niektórych wypadkach można to określić z całkiem dużą dokładnością. Niektóre głazy mają unikalny skład petrograficzny czyli takie kamienne DNA, charakterystyczne jedynie dla pewnego bardzo małego obszaru. Po przeprowadzeniu badań porównawczych okazało się, że taki sam unikalny skład mają wybrane głazy narzutowe na Niżu Europejskim. Mówi się wtedy o eratykach przewodnich (są nimi Głaz św. Jadwigi i Głaz św. Wojciecha).

Eratyk to nic innego jak głaz, kamień, a nazwa ta pochodzi od łac. słowa errare czyli błądzić. Bo wg XIX-wiecznych i wcześniejszych uczonych głazy te zabłądziły na Niż Europejski za sprawą rwących rzek.

A to ciekawe!
Właściwa geneza głazów narzutowych była oczywista dla alpejskich górali. Obserwowali oni na co dzień zjawisko przenoszenia na znaczne odległości głazów przez alpejskie lodowce. Wymagało wiele czasu, aby tą logiczną koncepcję zechcieli przyjąć i naukowo udowodnić uczeni.

Minęły wieki. Pustynne przedpole lądolodu porosła najpierw tundra, potem gęsty las. Potem pojawił się człowiek, który uczył się otaczającego świata i tłumaczył sobie zjawiska otaczającej przyrody tak jak umiał. A to czego nie rozumiał, tłumaczył przy pomocy legend.

Pomnik przyrody i legenda

Największe i najcenniejsze głazy zostały objęte ochroną jako pomniki przyrody. Jako pierwszy w Wielkopolsce objęty ochroną z urzędu został głaz św. Wojciecha w Budziejewku. Co ciekawe, z inicjatywą ochrony po wieczne czasy wystąpili do miejscowego sądu… okoliczni chłopi. Najwięcej można ich znaleźć w północnej części Polski, czyli tam, gdzie lądolód nasuwał się kilka razy i kilka razy się wycofywał. Tam też znajdują się największe głazy. Największy w Polsce i drugi w Europie jest głaz Trygław w Tychowie w woj. zachodniopomorskim. Jego obwód wynosi  50 m, a łączna wysokość 7,8 m, z czego 4 m są ukryte pod powierzchnią gruntu.

Ale i w Wielkopolsce głazów narzutowych nie brakuje. Te największe, albo najbardziej charakterystyczne otrzymały swoje imiona, a wiele z nich ubrano w legendy tłumaczące ich powstanie. Poniżej przedstawię Ci kilka najbardziej charakterystycznych głazów w Wielkopolsce.

Głaz narzutowy św. Jadwigi w Gołuchowie (pow. pleszewski)

Największy w Wielkopolsce głaz narzutowy znajduje się w Gołuchowie. Aby go zobaczyć trzeba minąć pałac i park i przy DK12 wypatrywać strzałek kierujących do kamienia. Trzeba będzie zostawić samochód na parkingu, a dalej udać się oznakowanym szlakiem.

Ma 22 m obwodu, 6,5 m szerokości, 8,5 m długości oraz 3,5 m wysokości, z czego 2 m spoczywają w ziemi. Jego masa jest szacowana na 200 ton. Jest to jeden z nielicznych eratyków przewodnich – granit Smaland.

Jego niezwykłe walory dostrzeżono już w 1888 r. kiedy został objęty ochroną jako obiekt przyrody nieożywionej.

Jak chce legenda, porzuciły go w tym miejscu biesy, niosące go nad Kalisz.

wielkopolska, eratyk, pomnik przyrody, głaz narzutowy, ciekawe miejsca w wielkopolsce, co zwiedzać w wielkopolsce, gdzie pojechać w wielkopolsce, wielkopolska z dzieckiem, Gołuchów, głaz św. Jadwigi, eratyk, gdzie na weekend w polsce

Głaz św. Jadwigi jest naprawdę ogromny!

Głaz narzutowy św. Wojciecha w Budziejewku (pow. wąrowiecki)

Znajduje się nieopodal miejscowego kościoła, na ładnie zagospodarowanym terenie ze stołami i ławeczkami oraz miejscem na ognisko. Od parkingu przy kościele do kamienia kierują strzałki. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest szary, ale po bliższej obserwacji widać u dołu ładną różową barwę. Szary kolor powstał na skutek pokrycia jego powierzchni porostami.

Jego obwód wynosi 20,5 m, szerokość 4,7 m i wysokość 4 m, z czego ponad powierzchnię wystaje zaledwie 130 cm. Szacowna masa głazu wynosi 200 ton. Jest to jeden z nielicznych eratyków przewodnich – granit Smaland.

Ten kamień jako pierwszy w Wielkopolsce w 1840 r. 0ostał objęty ochroną urzędową z inicjatywy miejscowych chłopów. Zgodnie z legendą, z kamienia miał głosić kazania św. Wojciech, a spod niego miało wypływać źródełko o leczniczych właściwościach.

Budziejewko, eratyk, pomnik przyrody, głaz narzutowy, głaz św. wojciecha, legenda o św. wojciechu, wielkopolska atrakcje, ciekawe miejsca w wielkopolsce, wągrowiec atrakcje

Kamień św. Wojciecha na pierwszy rzut oka wydaje się popielaty

Głaz narzutowy Zaklęta Karczma koło Margonina (pow. chodzieski)

Ten kamień znajduje się w szczerym polu, ocieniony samotnym drzewem. Przy drodze powiatowej 190 między Margoninem, a Próchnowem stoi strzałka kierująca do kamienia, jest też wiata ze stołem i miejsce parkingowe. To jeden z punktów Szlaku Ukrytych Skarbów, który powstał dzięki inicjatywie miejscowych Lokalnych Grup Działania. Aby dojść do głazu trzeba udać się drogą gruntową w głąb pola.

Głaz nie dość, że ma imponujące rozmiary (340 cm szerokości i 230 cm wysokości, jego masa jest szacowana na 73 tony), to jego powierzchnia jest silnie spękana, co nadaje mu dodatkowo niesamowitego wyglądu. Pod względem petrograficznym to gnejs.

Tuż przy ziemi uważne oko dostrzeże już nieco zatarty napis, umieszczony tam przez hr. Skórzewskiego „Na pamiątkę matki mojej Antoniny z Garczyńskich hr. Skórzewskiej – Heliodor hr. Skórzewski Roku Chrystusowego 1827”

Według legendy w głaz zamieniono karczmę, gdzie miejscowi chłopi nadużywali gorzałki.

margońska wieś, głaz narzutowy, eratyk, pomnik przyrody, ciekawe miejsca w wielkopolsce, wielkopolska atrakcje, gdzie na weekend w polsce

A legenda jest taka:
Dawno temu stała w tym miejscu karczma, gdzie strudzeni podróżni mogli wypocząć, a miejscowi chłopi zabawiali się przy gorzałce. Z biegiem czasu hulanki były tu coraz głośniejsze, a strapione żony i matki nieraz na siłę wyciągały stąd swoich mężów i synów. A ci za nic mieli tłumaczenie i prośby, ani żon, ani matek, ani nawet księdza z pobliskiego kościoła. Zdarzyło się pewnej niedzieli, że ksiądz spieszył akurat z posługą do chorego, a droga wypadła mu koło karczmy. Kiedy pijani biesiadnicy zobaczyli jadącego kapłana, obrzucili go łajnem i wyzwiskami. Spojrzał ksiądz smutno na karczmę i odjechał, a po chwili niebo zaniosło się czarnymi chmurami, rozszalała się burza, a pioruny biły z taką siłą, jak nigdy dotąd. Jeden z nich o wyjątkowej mocy uderzył w karczmę, a siła uderzenia była tak wielka, że karczma wraz z biesiadnikami w jednej chwili zamieniła się w ogromny głaz.

Głaz narzutowy Zaczarowana Karoca w Atanazynie (pow. chodzieski)

Zaczarowaną Karocę można znaleźć w Atanazynie (pow. chodzieski), przy skrzyżowaniu dróg, ok. 500 m od DK 190. Nie sposób jej przeoczyć, gdyż stoi otoczona metalowym płotkiem.  Ma 250 cm długości i 150 cm wysokości. Pod względem petrograficznym to alandzki granit rapakivi.

Kształt ma faktycznie niecodzienny, a jego obecność tłumaczy jak zwykle legenda.

Dawno, dawno temu żył sobie Mistrz Twardowski, czarnoksiężnik, który zaprzedał się piekłu. Miał na usługach diabelskie moce, które bez skrupułów wykorzystywał. Zdarzyło się jednego razu, że wezwano go w ważnej sprawie do Nakła nad Notecią. Ale jak tu jechać, kiedy ani koni nie ma, a karoca ze starości już się prawie rozpadła.
Nie na darmo był jednak czarnoksiężnikiem. Wymówił zaklęcie i jak na zawołanie stanęła przed nim piękna karoca zaprzężona w sześć dorodnych rumaków. Ruszyli bez zwłoki. Tak pędzili, że miasta i wioski tylko migały za oknem, a koła prawie nie dotykały ziemi.
W końcu, będąc już prawie u celu konie zaczęły odczuwać zmęczenie i jakby zwolniły biegu. Przejeżdżali akurat przez wioskę położoną gdzieś nad Notecią. Twardowski kątem oka zauważył stojącą na rozstaju dróg świętą kapliczkę. Odruchowo przeżegnał się, wypowiedział święte imię, zapominając na chwilę, kto został zaprzężony do jego karety. Wtedy pękła moc czartowska. Rumaki z powrotem zamieniły się w biesy i uciekły gdzie pieprz rośnie, a karoca z Twardowskim zamieniła się w głaz, który stoi w tym miejscu aż do dzisiaj.

atanazyn, pomnik przyrody, głaz narzutowy, eratyk, ciekawe miejsca w wielkopolsce, gdzie na weekend w polsce, wielkopolska atrakcje

Głaz narzutowy Bogudar w Rudzie (pow. pleszewski)

Znajdziemy go niedaleko miejscowości Ruda.  Od kościoła w Lutyni prowadzą do niego strzałki. Można też do niego trafić biorąc udział w grze terenowej – queście Rowerowa wyprawa w przeszłość Pleszewa i okolic. 

Choć znajduje się na prywatnej posesji, to można do niego dojść ładnie wytyczoną ścieżką.

Legenda głosi, że również i ten głaz to skamieniała karczma.

głaz narzutowy, eratyk, gdzie na weekend w polsce, pleszew, bożydar, pomnik przyrody, ciekawe miejsca w wielkopolsce, wielkopolska atrakcje,

Głaz Bożydar w Rudzie koło Pleszewa

Głaz narzutowy Tarcza Olbrzyma w Sokolnikach (pow. gnieźnieński)

Choć i ten głaz znajduje się w szczerym polu, to mieszkańcy Sokolnik urządzili tu miłe miejsce wypoczynku. Jest wiata i kominek grilowy, a dojechać można drogą gruntową nie najlepszej jakości. Jest to jeden z punktów na Szlaku mitów legend powiatu gnieźnieńskiego, a legenda opowiada o … tarczy olbrzyma 🙂
W czasie II wojny światowej Niemcy próbowali rozsadzić kamień na mniejsze części, ale na szczęście im się to nie udało. Odłupał się wtedy tylko jeden nieduży kawałek.

sokolniki, tarcza olbrzyma, głaz narzutowy, eratyk, pomnik przyrody, ciekawe miejsca w wielkopolsce, wielkopolska atrakcje, gdzie na weekend w polsce

Głaz narzutowy Patkul

Poprzednie głazy znajdowały się in situ czyli w pierwotnym miejscu porzucenia przez lądolód. Patkul został przeniesiony. Znajduje się obecnie na rynku w Kazimierzu Biskupim, a został przeniesiony w związku z budową odkrywkowej kopalni węgla brunatnego. Swoje imię zawdzięcza makabrycznej historii zamęczenia w tym miejscu inflanckiego szlachcica w czasie wojny północnej. Szczegółowo jego historię opisuję w oddzielnym artykule.

kazimierz biskupi, pomnik przyrody, patkul, ciekawe miejsca w wielkopolsce, wycieczki po wielkopolsce, wielkopolska atrakcje, głaz narzutowy, eratyk

Głaz Patkula w Kazimierzu Biskupim

Głaz narzutowy Kwiryn w rezerwacie Świetlista Dąbrowa (pow. szamotulski)

Ten głaz znajduje się za to w środku lasu, a prowadzi do niego szlak turystyczny z parkingu przy leśniczówce Daniele. Na zdjęciach nie wyglądał okazale, ale dopiero, gdy zobaczyliśmy go na własne oczy zrobił wrażenie! Choć ma imię, to nie ma legendy. A skoro legendy wymyślają ludzie, to może zaproponujecie jego historię ?

głaz narzutowy, eratyk, pomnik przyrody, ciekawe miejsca wielkopolsce, wielkopolska atrakcje

Korzystałam z opracowania Marii Górskiej-Zabielskiej pt. Najcenniejsze głazy narzutowe w Wielkopolsce i ich potencjał geoturystyczny.

0 Komentarze

Skomentuj artykuł