Tajemnica zatopionej kopalni.

W sierpniu 2017 r. przypadła 40. rocznica największej i najbardziej przemilczanej katastrofy górniczej w Polsce. I bynajmniej nie chodzi o katastrofę na Śląsku, ale w Wielkopolsce, na Pałukach. To właśnie tutaj w Wapnie do 1977 r. działała druga co do wielkości kopalnia soli w Polsce.

Na początku był gips

Początki prac górniczych sięgają roku 1871, kiedy rozpoczęto tu odkrywkową eksploatację złóż gipsu. Czterdzieści lat później, w 1911 r. odkryto złoża soli i rozpoczęto budowę kopalni, która należała do niemieckiego koncernu Solvay. Sól wydobywano z 9 poziomów, z których najniebezpieczniejszy był trzeci. Już wtedy, przed wojną zaniechano w tym miejscu odwiertów i odstrzałów wiedząc, że grozi to zalaniem kopalni. Właśnie zalaniem, bo w tej kopalni największym zagrożeniem był nie metan, ale woda.

Kopalnia sukcesu

Po wojnie kopalnię znacjonalizowano i rozbudowano. Dla mieszkańców Wapna nastały złote czasy. Przyjeżdżali tu do pracy górnicy z całej Polski. Wybudowano dla nich mieszkania, doskonale zaopatrzone sklepy, były wysokie zarobki, Barbórki, występy artystów. Każdego dnia wyjeżdżało z Wapna około pięćdziesięciu wagonów soli, która docierała do wszystkich zakątków Polski, ale była też doskonałym produktem eksportowym. W państwie sukcesu świętowano kolejne rekordy wydobycia. Kolejny rekordowy urobek miał uczcić święto 22 lipca 1977 r.

Katastrofa

W nocy 4/5 sierpnia 1977 r. doszło do katastrofy. Woda wdarła się do kopalni zalewając kolejne poziomy. Próbowano ratować kopalnię, ściągnięto agregaty, które miały mrozić wodę, ludzie wierzyli że się uda, do końca mieli nadzieję. Nadzieja zgasła w październiku. Wtedy wypłukane pustki w kopalni zapadły się, zabierając ze sobą dużą część Wapna. Rozsypały się domy i drogi, zapadły pod ziemię drzewa i słupy trakcyjne, linia kolejowa dosłownie się zwinęła. Wielu mieszkańców straciło dorobek życia. Ewakuowano 1400 osób, z czego większość już tutaj nie wróciła. Poszkodowani otrzymali poza kolejnością (!) nowe mieszkania  w okolicznych miastach, nową pracę. Niektórzy znaleźli zatrudnienie w kopalni soli w Kłodawie.

Zmowa milczenia

Na szczęście w katastrofie nikt nie zginął. Ale też o katastrofie nikt nic nie napisał. Milczała prasa, milczała telewizja. W państwie sukcesu nie było miejsca na katastrofy. W 2017 r.  przypomniano o tamtych wydarzeniach sprzed 40 lat, przyjechał pociąg wycieczkowy z turystami, którzy chodzili, zwiedzali, zrobili zdjęcia i… znów zapadła cisza.

 

A jak wygląda Wapno dzisiaj? Dzisiaj żartują, że Wapno zostało dla wapniaków. Bo zostali tu w większości renciści i emeryci. Młodzi przyjeżdżają w weekendy w odwiedziny do rodziców i dziadków. Największym pracodawcą jest szkoła. Kiedyś były cztery szkoły i szereg innych firm. Dzisiaj w dawnym budynku dyrekcji kopalni ma siedzibę Urząd Gminy. W centrum wsi stoją niszczejące budynki kopalni, na które nikt nie ma pomysłu…

0 Komentarze

Skomentuj artykuł