Wągrowiec i cysterskie dziedzictwo

wągrowiec, cystersi, szlak piastowski, szlak cysterski, wielkopolska atrakcje, ciekawe miejsca w wielkopolsce, wycieczka jednodniowa z poznania

Cystersi

Wielu z Was zapewne objechało okolice Wągrowca. Niewielu zatem zaskoczą takie atrakcje jak piramida Łakińskiego (której poświęcam oddzielny artykuł) czy skrzyżowanie rzek. I nam wydawało się, że atrakcje w samym mieście i jego okolicy są nam dobrze znane. I jak zwykle mieliśmy rację… Wydawało nam się 🙂
Tym razem wybraliśmy się śladami cystersów  i trafiliśmy w miejsca nieoczywiste z jeszcze bardziej nieoczywistymi historiami. Posłuchajcie!

Tarnowo Pałuckie

Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy w Tarnowie Pałuckim, aby załapać się na otwarty przez chwilę po mszy św. kościół. Stoi on na niewielkim wzgórku w samym centrum wsi. Legenda mówi, że przypłynął on tutaj i osiadł przed wiekami w czasie wielkiej powodzi. Z zewnątrz nic nie zapowiada niezwykłego bogactwa wnętrza. Każdy centymetr powierzchni jest pokryty malowidłami, na których przedstawiono wydarzenia z życia Świętego Mikołaja i Świętej Małgorzaty, a na stropie znajdziemy symbole czterech Ewangelistów. Przedstawienia trzech nie budzą wątpliwości (Łukasz – wół, Jan – orzeł, Mateusz – anioł), ale za to lew – przyznajcie – jest naprawdę ciekawy 🙂 No ale biorąc uwagę, że autor polichromii nigdy w życiu nie widział lwa – to i tak poradził sobie całkiem nieźle 🙂

wągrowiec, tarnowo pałuckie, kościół drewniany, wielkopolska, cystersi, szlak piastowski

Malowidła powstały w pierwszej połowie XVII w., mniej więcej w tym samym czasie, kiedy dobudowano kruchtę z wieżą. Datę tej przebudowy 1639 umieszczono nad wejściem głównym. I to właśnie ta data przez wieki była przyjmowana przez historyków jako data budowy całego kościoła. I tak było aż do roku 2000, kiedy w trakcie szeroko zakrojonych badań interdyscyplinarnych wykonano szereg analiz dendrochronologicznych, które wywołały wśród historyków sztuki niemałą sensację. Okazało się bowiem, że drewno do budowy świątyni zostało ścięte zimą 1373/74, a więc tym samym okrzyknięto kościółek w Tarnowie Pałuckim najstarszą drewnianą świątynią w Polsce.

W czasie wspomnianego remontu przeprowadzono również badania archeologiczne pod posadzką, w czasie których odkryto szereg pochówków. Jedyną osobą, której szczątki odkryto w prezbiterium był opat Herman, którego podobiznę widać na obrazie w ołtarzu głównym. Natomiast pod północną ścianą, na której znajdują się przedstawienia św. Małgorzaty, uchodzącej za patronkę od dobrego porodu i szczęśliwych narodzin znalazło się kilkanaście pochówków niemowląt i małych dzieci. Po zakończeniu prac, zebrano wszystkie odkryte w kościele szczątki i pochowano je w jednej, wspólnej mogile na zewnątrz kościoła, a na tym miejscu postawiono krzyż.

Tarnowo Pałuckie, kościół drewniany, wielkopolska, szlak piastowski, wągrowiec, cystersi

Kościół w Tarnowie Pałuckim stoi na wzniesieniu w centrum wsi. Widać kamienny mur, do którego budowy posłużyły ciosy z klasztoru w Łeknie

Tarnowo Pałuckie, kościół drewniany, wielkopolska, szlak piastowski, wągrowiec, cystersi

Kim był opat Herman, że tak godnie go pochowano? Otóż był on spowiednikiem i doradcą Kazimierza Wielkiego, u którego wyjednał w 1370 r. przywilej lokacyjny dla Tarnowa Pałuckiego. Jako nowe miasto, z perspektywami rozwoju musiało posiadać kościół. I właśnie dlatego tutaj, na wzgórku wzniesiono pierwszy, miejski kościół w Tarnowie Pałuckim. Później, kiedy podjęto decyzję o translokacji całego opactwa do Wągrowca, Tarnowo powoli traciło na znaczeniu i nie rozwinęło się w znaczący ośrodek miejski, pozostając z czasem zwyczajną wioską.
Cóż zatem się stało, że tak dobrze rozwijające się opactwo zostało przeniesione?

Łekno

Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie jedziemy na miejsce dawnych wykopalisk na tzw. Klasztorku w Łeknie, a właściwie nad jezioro naprzeciwko Łekna. Do tego miejsca kieruje charakterystyczna brązowa strzałka z logotypem Szlaku Piastowskiego. Droga gruntowa jest przejezdna, niedaleko przebiegają sarny, wśród łąk spacerują żurawie…
Docieramy do miejsca, gdzie kończy się droga, a niewiele ponad poziom terenu wznosi się niewielki wzgórek porośnięty tarniną.

A to ciekawe!
Nazwa Tarnowo Pałuckie pochodzi od śliwy tarniny porastającej do dzisiaj okoliczne wzgórki.

To właśnie tutaj 800 lat temu przybyli cystersi. I była to pierwsza fundacja tego klasztoru w Polsce, która otrzymała pełne prawa opactwa i zachowała je aż do kasaty w 1836 roku!

Miejsca lokacji i budowy klasztorów cysterskich nie były przypadkowe. Musiały one gwarantować stabilizację i rozwój, a więc powinny znajdować się przy znaczącym szlaku handlowym, nad ciekiem wodnym lub jeziorem. I tak tutaj się stało. W tym miejscu przebiegał trakt handlowy z Gniezna na Pomorze, a jezior było pod dostatkiem.
Miejsce posiadało również doskonałe walory obronne. Z jednej strony otoczony wodą półwysep (wyraźniejszy niż dzisiaj, poprzez wyższy poziom wody w jeziorze), a z drugiej strony przekopana fosa czyniły Klasztorek miejscem bezpiecznym.

Tarnowo Pałuckie, kościół drewniany, wielkopolska, szlak piastowski, wągrowiec, cystersi

Dziś miejsce wykopalisk porasta trawa i śliwa tarnina

Ale miejsce to ma jeszcze starszą historię. Tutaj już w czasach wczesnopiastowskich stał mały gródek, broniący przeprawy przez jezioro. W X w. został przejęty przez Mieszka I, a następnie prawdopodobnie Bolesław Chrobry postawił w nim małą romańską rotundę pw. św. Piotra.
W połowie XII w. Zbylut z Pałuk, wybudował tu pierwszy klasztor i sprowadził białych mnichów, zapewniając im stały dochód z rozległych dóbr, które im ofiarował. Zostało to zapisane w 1153 r. na pergaminie, który w idealnym stanie zachował się do dnia dzisiejszego wraz z oryginalną lakową pieczęcią.
Jest to obecnie najstarszy w Polsce dokument fundacyjny klasztoru zapisany na pergaminie.

A to ciekawe!
W 2016 r. Zbylutowy Pergamin został wpisany na Polską Listę Krajową Programu UNESCO Pamięć Świata jako najstarszy zachowany w oryginale pergaminowy dokument fundacyjny dla klasztoru.

Z biegiem lat cystersi wznosili kolejne zabudowania, tworząc w końcu całkiem duży kompleks klasztorny. Oprócz kościoła wybudowano nie tylko klasztor, ale i stajnie, warsztaty rzemieślnicze, słowem cały kompleks osadniczy. Kościół był całkiem okazały. Jego długość wynosiła 42,5 m, a szerokość 14 m. Czyli był mniej więcej tak długi i o 1/3 węższy niż współczesny kościół cysterski w Wągrowcu (!). Wygląd całego kompleksu cysterskiego w Łeknie znamy z medalionu z tzw. Kroniki Altenberskiej z 1517r.

Budowle wzniesione na podmokłym, grząskim gruncie pod wpływem własnego ciężaru zaczęły się zapadać, na murach pojawiły się pęknięcia. Aby zapobiec katastrofie wzmocniono ścianę, stawiając przy niej kilka przypór. Niestety cały wysiłek poszedł na marne i ostatecznie ściana kościoła runęła.
Podjęto wtedy (1396) decyzję o przeniesieniu klasztoru do świeżo lokowanego Wągrowca. Nie było to jednak działanie natychmiastowe. Cały proces relokacji trwał ponad sto lat.
Stary klasztor z biegiem czasu zaczęto nazywać Klasztorkiem i jeszcze przez dwieście lat funkcjonował on jako cmentarz. Proces grzebania zmarłych zakończono ostatecznie na początku XVII w. kiedy szczątki zmarłych przeniesiono ostatecznie do Wągrowca i złożono je „za wielkimi ołtarzem”

A to ciekawe!
Po przeniesieniu klasztoru do Wągrowca, na Klasztorku pozostał istniejący wcześniej cmentarz, gdzie nadal chowano zmarłych. Wydzielono na nim oddzielny sektor, gdzie grzebano osoby zmarłe w sposób nagły, nienaturalny. Wśród pochówków odkryto min. ślady pochówków antywampirycznych.

Tym czasem zabudowania na Klasztorku popadały w ruinę, stając się źródłem materiału budowlanego dla wznoszonych w okolicy budowli. Równo ociosane kamienie przewożono do Wągrowca, Łekna, Tarnowa Pałuckiego i innych miejscowości, gdzie aż do początku XX w. były wykorzystywane przy budowie kościołów, ogrodzeń, dróg…
Dziś w miejscu Klasztorku pozostało niewielkie wzniesienie terenu, porośnięte trawą i śliwą tarniną. Jeśli dobrze się przyjrzeć, można dostrzec wśród nierówności terenu zarys romańskiej rotundy, wiemy, że był tu refektarz, studnia, zabudowania gospodarcze. Odkryto też pozostałości pieca ludwisarskiego, w którym odlano dzwon wyznaczający rytm dnia, czas pracy, modlitwy i odpoczynku.
Prowadzone tu przez ponad dwadzieścia lat (1982-2007/2008) badania pozwoliły odtworzyć nie tylko zarys murów, ale również rzuciły światło na zwyczaje cystersów.

Wiemy np. czym się mnisi żywili. Ponieważ jako zakonnicy, byli zobowiązani do zachowywania postów, więc częstym daniem na ich stołach były ryby. A tych mieli pod dostatkiem nie tylko z okolicznych jezior i hodowli, ale również w ich menu znajdowały się ryby morskie (!). Beczki ze śledziami przybywały tutaj z ich nadmorskich grangii, gdzie posiadali przywilej połowu ryb dwoma łodziami na pełnym morzu.

A to ciekawe!
Cystersi byli zobowiązani ślubami do zachowania milczenia przez większą część klasztornego życia. Ale to, że nie mówili, nie oznacza, że się nie porozumiewali. Opracowali podwaliny pod język migowy 😉 przy pomocy którego bez problemu wyrażali to, co chcieli wyrazić.

Zanim stąd odjedziemy, spójrzmy jeszcze na drugą stronę jeziora, gdzie na wysokim jego brzegu widać gotycki kościół w Łeknie, gdzie za chwilę się udamy.
Musimy wrócić do Tarnowa Pałuckiego i przy słupie z bocianim gniazdem skręcić w prawo. Pojedziemy polną drogą, mijając cmentarz i maryjną kapliczkę. Do Łekna prowadzą nas ładnie oznakowany rowerowy Szlak Cysterski.

Tarnowo Pałuckie, kościół drewniany, wielkopolska, szlak piastowski, wągrowiec, cystersi

Prawie na całej trasie towarzyszą nam znaki Szlaku Cysterskiego

W Łeknie udajemy się prosto w kierunku kościoła. Przed wiekami w tym miejscu znajdowała się karczma oraz targowisko (forum cum tawerna), z których cystersi mieli prawo czerpać dochody. Pamiętać jednak należy, że w tamtych czasach karczma pełniła funkcję współczesnego marketu. A oprócz sprzedaży najróżniejszych towarów oferowała oczywiście piwo, z klasztornego browaru, ma się rozumieć  W okolicy karczmy raz w tygodniu odbywał się targ, a kilka razy w roku jarmark. Kiedy cystersi przenieśli klasztor do Wągrowca, w miejscu karczmy wybudowano kościół, który zachował się do dzisiaj.

Obecnie w kościele toczą się remonty, zmierzające do przywrócenia mu możliwie dokładnie gotyckiego wyglądu. Na początek skuto tynki z kolumn, a ołtarze poddano renowacji. Jeśli uda Wam się wejść do środka (a zazwyczaj kościół jest otwarty), zwróćcie uwagę na dzwon wiszący przy wejściu, w nawie głównej. Wiąże się z nim ciekawa historia.

Łekno, gotyk, wielkopolska, szlak piastowski, wągrowiec, cystersi, szlak cysterski

Łekno, gotyk, kościół, wielkopolska, szlak piastowski, wągrowiec, cystersi

Łekno, gotyk, kościół, wielkopolska, szlak piastowski, wągrowiec, cystersi

Zamknęła się pętla czasu. Dźwięk dzwonu obwieścił przybycie do Łekna pergaminu fundacyjnego Zbyluta z 1153 r.

W czasie prac archeologicznych na Klasztorku odkryto pozostałości pieca ludwisarskiego, w którym odlano dzwon – sygnaturkę, który zawieszony na kościelnej wieży odmierzał czas życia w klasztorze, ale i czas pracy okolicznych mieszkańców. Nie wiemy jak wyglądał, jakie imię nosił, ale na podstawie rozmiarów pieca wiadomo jaki był duży. Kiedy było już wiadomo, że dokument fundacyjny klasztoru zostanie wpisany na Polską Listę Krajową Programu UNESCO Pamięć Świata, postanowiono, że zostanie on wyeksponowany właśnie tutaj w łekieńskim kościele. Aby podkreślić wyjątkowość tego zdarzenia, prof. A.M. Wyrwa zaproponował, aby odlać dzwon – bliźniak. Tak też się stało. Dzwon wykonany z fundacji profesora zawieszono w świątyni, a pierwsze uderzenie miało miejsce, w czasie ekspozycji oryginalnego pergaminu. Nie wiem, jak Wy, ale kiedy usłyszałam tą historię przeszedł mnie dreszcz emocji 🙂

Kiedy wyjdziecie na zewnątrz, obejdźcie kościół dookoła i zatrzymajcie się przy prezbiterium. Spójrzcie uważnie na cegły! Na pierwszy rzut oka widać dołki pokutne, ale te występują w wielu kościołach. Kiedy jednak spojrzeć dokładniej, można odnaleźć napisy pozostawione przez dawnych mieszkańców. Najstarsza data, jaką udało nam się zidentyfikować pochodzi z 1599 roku!

Spójrzcie jeszcze na kościół od strony fasady – dostrzeżecie tam bez trudu charakterystyczne wieżyczki, zakończone ceglanymi kopułkami. Nie mamy pojęcia dlaczego, ale mieszkańcy mówią na nie „piecyki” 🙂 Prawda, że ładnie :).

Łekno, gotyk, kościół, wielkopolska, szlak piastowski, wągrowiec, cystersi

Najstarsza data, jaką odnaleźliśmy to rok 1599!Łekno, gotyk, kościół, wielkopolska, szlak piastowski, wągrowiec, cystersi

Wieżyczki nazywane przez mieszkańców “piecykami”Z Łeknem związana jest jeszcze jedna wyjątkowa postać, już prawie współczesna 😉 Jeśli śledziliście dzieje Poznania, na pewno trafiliście na nazwisko Józefa Zerboni di Sposetti – naczelnego prezesa Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Otóż po śmierci został pochowany właśnie w łekneńskim kościele, gdzie jego szczątki spoczywają do dzisiaj, a w nawie bocznej można znaleźć jego epitafium.

Nie opuszczajcie jeszcze tego miejsca. Spod kościoła warto przejść kilka kroków w stronę jeziora i stojącego wśród starych drzew, widocznego z daleka kamiennego krzyża. To miejsce dawnego cmentarza, który funkcjonował tu przez kilka wieków, dopóki Prusacy nie wydali zarządzenia, na mocy którego wszystkie przykościelne cmentarze zostały przeniesione poza mury miejskie i ludzkie osiedla. Przyczyną takiej decyzji były względy sanitarne i obawa o rozprzestrzenianie się epidemii.
Z łekneńskiego cmentarza pozostał tylko ten jeden krzyż.

Łekno, gotyk, kościół, wielkopolska, szlak piastowski, wągrowiec, cystersi

Po dawnym cmentarzu pozostał tylko krzyż

Spójrzcie jeszcze na drugą stronę jeziora, widać stąd kościółek w Tarnowie Pałuckim i miejsce wykopalisk. Aby dostać się tutaj z klasztoru, do wspomnianej już karczmy nie trzeba było mostu, wystarczył prom, którym przewożono w obie strony towary. Choć jest też legenda, która mówi, że klasztor był połączony z Łeknem drewnianym mostem…
Legenda tak silnie wpisała się w miejscową tradycję, że aż do czasu ekspedycji archeologicznej utrzymywało się tu przekonanie, że klasztor zapadł się w wyniku klątwy rzuconej przez jednego z zakonników. Dopiero przeprowadzone badania wskazały na prawdziwą przyczynę relokacji klasztoru.

Być może zdziwią Was stragany stojące na placu, u podnóża kościoła. To nowoczesne targowisko powstało z myślą o promocji lokalnych produktów. Niestety do tej pory nie udało się go uruchomić z powodu szalejącej pandemii. Mamy nadzieję, że uda nam się jeszcze tu wrócić, aby skosztować regionalnych specjałów 🙂
Zanim na dobre wyjedziemy z Łekna, zatrzymamy się jeszcze na chwilę na najprawdziwszym rynku (!). Bo Łekno od 1548 r. przez 340 lat było miastem. Utraciło prawa miejskie w 1888 r. , a dziś jedynym śladem po „miejskości” Łekna jest ten właśnie uroczy ryneczek ze studnią Weroniki pośrodku.

Wyjeżdżając z Łekna w stronę Bracholina miniemy jeszcze zamknięty na cztery spusty kościół poewangelicki – to ślad po dawnej wielokulturowości tego miejsca. Przy skrzyżowaniu rzuci się w oczy okazały pomnik Jana Pawła II postawiony w miejscu drewnianego kościoła, który spłonął. Musiało być z Łekna całkiem duże miasteczko, skoro mieszkańcy wystawili aż trzy świątynie!

Bracholin

Jedziemy teraz w stronę Bracholina, położonego na brzegu jeziora. Dziś choć piękne krajobrazowo, nie należy do głębokich akwenów. Jego średnia głębokość mieści się w przedziale zaledwie 1-2 m (!). Silnie zarasta, a rozległe trzcinowiska pokazują jak daleko sięgały jego brzegi w minionych wiekach. Jezioro jest silnie zamulone, a miąższość mułu sięga tu 5-6 m.
Przy drodze zwraca uwagę wiatrak holender, a właściwie sama jego podstawa. Ruchoma czapa ze śmigami obracająca się w kierunku wiatru została zastąpiona dachem, a we wnętrzu wiatraka urządzono przyjemną kwaterę dla letników. Przy wiatraku leżą oryginalne młyńskie koła, na jednym z nich udało nam się odczytać datę 1842. Wiatrak w Wielkopolsce nie jest czymś nadzwyczajnym. Więcej o wiatrakach przeczytacie w oddzielnym wpisie.

Bracholin, szlak cysterski, ostoja bracholińska, wągrowiec, wielkopolska

Bracholin to wioska, pozornie taka jakich mamy w Polsce tysiące. Jednak kilka lat temu miejscowa społeczność postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i Bracholin odżył. Wybudowano ładną ścieżkę edukacyjną Bracholińska ostoja, gdzie oprócz tablic edukacyjnych są wiaty ze stołami, miejsce na ognisko i grilla. A co najważniejsze z tego miejsca mogą korzystać również przybywający tutaj turyści.
Zaczynamy zamykać powoli naszą pętlę i kierujemy się do Wągrowca. Możemy jechać nieco dalszą asfaltową drogą, ale również dojedziemy drogą gruntową, którą przebiega Szlak Cysterski, w ostatnim czasie ładnie odnowiony.

Wągrowiec

Wjeżdżając do miasta warto skierować się do najbardziej chyba znanej atrakcji Wągrowca – do skrzyżowania rzek, do którego również poprowadzi Szlak Cysterski. Dojazd jest oznakowany zarówno dla rowerzystów jak i dla zmotoryzowanych. Trzeba przyznać, że miejsce to wygląda niesamowicie. Pod kątem prostym krzyżują się tu dwie rzeczki: Wełna i Nielba. Skrzyżowanie rzek oglądamy wczesną wiosną, kiedy porastające brzegi trzcinowiska są ładnie przycięte. Może się zdarzyć, że kiedy przyjedziecie tutaj jesienią, miejsce to będzie dokładnie zarośnięte i pozostanie Wam jedynie uwierzyć na słowo, że Wełna i Nielba faktycznie się tu krzyżują.
Przeprowadzone badania dowiodły, że woda obu rzek miesza się tu w znikomym stopniu.

Wągrowiec, skrzyżowanie rzek, szlak cysterski, wielkopolska atrakcje

A dlaczego o tym miejscu wspominamy? Ano dlatego, że skrzyżowanie rzek jest dziełem … ocztwiście cystersów. Powstało ono w latach ’80 XIX w. i miało zapobiegać powodziom, które nękały miasto. Pierwsze regulacje rzek miały miejsce zdecydowanie wcześniej. Już w XIVw. na etapie translokacji cystersi rozpoczęli swoje gospodarowanie w Wągrowcu od wyprostowania biegu silnie meandrującej tu Wełny. Skracając jej bieg, sprawili że nurt stał się szybszy, a tym samy nadawał się do napędzenia młynów, które przynosiły niemały dochód. Osuszone w ten sposób bagniska zamieniły się w urodzajne łąki, które z kolei pozwalały na hodowlę pszczół. Eeeeh, mieli żyłkę do interesów 🙂

Również dzięki zakonnikom Wągrowiec otrzymał prawa miejskie, a wraz z nimi przywilej organizowania targów i jarmarków, które dostarczały miastu (a więc i klasztorowi) niemałych dochodów. Było to możliwe, dzięki transakcji, w wyniku której w 1451 r. Wągrowiec został miastem klasztornym i pozostał nim aż do kasaty w 1836 r. Widocznym znakiem cysterskiego dziedzictwa jest herb miasta, w którym od wieków widoczna jest charakterystyczna postać mnicha w białym habicie.

Zanim zakończymy naszą wycieczkę na rynku, idziemy od skrzyżowania rzek (tzn. część z nas idzie, a druga część przestawia samochód w pobliże muzeum) ścieżką wzdłuż Wełny, aż do parkingu. Wełna rozlewa się tu w mały stawek, zwany w Wągrowcu Księżym Kacerkiem. Po drugiej stronie drogi w budynku dawnej Opatówki mieści się Muzeum Regionalne. Zdecydowanie warto tam wejść. Ładna ekspozycja regionalna, ale i makiety nieistniejącego już klasztoru w Łeknie oraz kościoła, który się zawalił.

Wągrowiec, opatówka, muzeum, łekno, szlak cysterski, cysterski, wielkopolska

Makieta romańskiej rotundy z Łekna

Stąd już tylko kilka kroków do klasztoru, w którym dzisiaj posługują oo. paulini.

Dziś budowla nie przypomina potężnego gotyckiego założenia klasztornego. Ten pierwszy, wzniesiony w XIV w. kościół spalił się i został odbudowany w stylu barokowym. Z pierwotnego kościoła zachowała się właściwie tylko rzeźba Madonny, pięknie odnowiona, umieszczona dzisiaj w ołtarzu głównym. Wyraźnie się wyróżnia swoją niebiesko-złotą sukienką na tle surowego, białego ołtarza. Kiedy była w ostatnich latach poddana gruntownej renowacji odkryto u jej podstawy ślady piłowania i brutalnego oderwania od podłoża. To niewątpliwie ślad po szybkiej akcji ratunkowej, w czasie wspomnianego pożaru.
A w historii tego miejsca był jeszcze jeden pożar. W styczniu 1945 r. Niemcy, wycofując się przed nadciągającą Armią Czerwoną podłożyli ogień pod składowane w kościele materiały opatrunkowe i lekarstwa. Ogień strawił nie tylko magazyn, ale i całą świątynię. Po wojnie ją odbudowano i od 2013 r. znaleźli tu siedzibę ojcowie paulini.
Cystersi już nie powrócili więcej na to miejsce. Bezpowrotnie przepadło wielowiekowe dziedzictwo białych mnichów. Rozproszeniu uległa przebogata klasztorna biblioteka z bezcennymi rękopisami.

 

Wągrowiec klasztor, cystersi, wielkopolska, szlak cysterski, szlak piastowski

Jeśli starczy Wam siły, to na zakończenie udajcie się na cmentarz parafialny, gdzie bez trudu można odnaleźć mogiły ostatnich cystersów. Wyróżnia się tam grób o. Jerzego . Jerzy Niwarda Musolffa, który był tutaj proboszczem przez 34 lata. W tym czasie założył min. przytułek dla starców i dom sierot, a do opieki nad nimi sprowadził siostry elżbietanki.

Wągrowiec, cystersi, cmentarz, szlak cysterski, szlak piastowski, wielkopolska

Groby ostatnich wągrowieckich cystersów

W czasie naszej wędrówki cystersi jawią się nam jako mistrzowie gospodarności, melioracji i dobrych inwestycji. I tak faktycznie było. Doskonale wiedzieli, z jakich źródeł czerpać dochody. W klasztornych ogrodach rosły drzewa owocowe i winorośle, posiadali 6 młynów i wiatrak. Rozwijało się rzemiosło. Na podstawie badań archeologicznych odkryto warsztaty murarskie, garbarskie, rymarskie, ciesielskie i stolarskie. Byli też szewcy, rzeźnicy, piekarze, tkacze, płóciennicy. Odkryto ślady działalności metalurgicznej i kowalstwa, wytapiano szkło i przetapiano srebro.

A to ciekawe!
Znana i ceniona do dzisiaj stara odmiana jabłoni szara reneta została wprowadzona do sadów właśnie przez cystersów.

Ale myliłby się ten, kto działalność cystersów wiązałby wyłącznie z gospodarką. Nieoceniona była ich działalność na polu chrystianizacji i edukacji. Pierwszą parafią na ich terenie było wspomniane już Tarnowo Pałuckie W ich nauczaniu dużą rolę odgrywało motto módl się i pracuj, kult Maryi (zdecydowana większość kościołów cysterskich miała za patronkę Matkę Bożą), kult św. Bernarda oraz św. Urszuli i Jej Towarzyszek.
Spośród rozlicznych działań, niebagatelną rolę odgrywała zakonna szkoła dla chłopców. Spośród jej absolwentów rekrutowali się przyszli nauczyciele wiejskich szkół.

A to ciekawe!
Najbardziej znanym absolwentem klasztornej szkoły w Wągrowcu był Jakub Wujek, który jako pierwszy przełożył Pismo Święte na j. polski (1599). Kolejnym tłumaczeniem na j. polski była dopiero wydana w 1965 r. Biblia Tysiąclecia.

Klasztor wągrowiecki w XVI w. należał do najlepiej prowadzonych domów zakonnych w Rzeczypospolitej. O jego randze świadczył fakt, że goszczono tu królów min. Zygmunta I Starego czy Zygmunta III Wazę.
Dobre czasy zakończyły się wraz potopem szwedzkim i kolejnym wojnami. W 1816 r. Prusacy wydali zakaz przyjmowania kandydatów do nowicjatu, a dwadzieścia lat później nastąpiła kasata klasztoru. Ogromna klasztorna biblioteka uległa rozproszeniu, zabudowania zakonne przeznaczono na sąd powiatowy i więzienie.

I tak skończyła się blisko 700-letnia historia wągrowieckich cystersów.

Zostawiamy zabudowania klasztorne i mocno już utrudzeni jedziemy na rynek, gdzie tryskająca fontanna próbuje złagodzić bijący zewsząd żar. Z trudem znajdujemy kawałek cienia, pod jednym z nielicznych drzew. Szybki lód i uciekamy z miasta. Odpoczniemy w pobliskim Budziejewku przy Głazie św. Wojciecha.

Cysterską trasę pokonaliśmy z rowerowym questem – grą terenową pt. Od piastowskiego grodu do cysterskiego klasztoru, którą można pobrać do samodzielnego wydruku ze strony https://regionwielkopolska.pl/. 

I choć jest ona dedykowana dla rowerzystów, to bez problemu można ją pokonać samochodem. Opisane tu historie w niczym nie zdradzają zagadek i zadań, które czekają na questowiczów. A odkrywanie tajemnic w terenie to prawdziwa frajda, że nie wspomnę tu o skrzyni skarbów, która czeka na wytrwałych wędrowców na końcu trasy. Gwarantuję, że przejazd z questem dostarczy jeszcze więcej wrażeń, niż zwykła, tradycyjna wycieczka 🙂

Materiał do artykułu powstał w oparciu o wyd. Klasztory cysterskie w Łeknie i Wągrowcu prof. A.M. Wyrwy oraz opowieść pana Marcina Moeglicha, za którą serdecznie dziękuję 🙂

 

0 Komentarze

Skomentuj artykuł