Poznańskie koziołki. Historia prawdziwa

wielkopolska, ciekawe miejsca w wielkopolsce, co zwiedzać w wielkopolsce, gdzie pojechać w wielkopolsce, wielkopolska z dzieckiem, Poznańskie koziołki, ratusz, legenda o poznańskich koziołkach, wycieczki po poznaniu

Koziołki z ratuszowej wieży są chyba najbardziej rozpoznawalnym symbolem Poznania. I choć historię ich powstania tłumaczy ładna legenda, to fakty są nieco inne.

Zaczęło się od pożaru.

Historia koziołków rozpoczyna się w 1536 r. , kiedy miał miejsce wielki pożar miasta. Spłonęły wtedy nie tylko domy i kościoły, ale ucierpiał również ratusz wraz z wieżą i zegarem. Prace przy odbudowie ciągnęły się latami, a tym czasem mieszkańcy dotkliwie odczuwali brak zegara, który wyznaczał rytm miejskiego życia. W 1538 r. przeprowadzono więc zbiórkę pieniędzy przeznaczonych na uruchomienie nowego zegara. Uzyskaną w ten sposób pokaźną kwotę 242 florenów przeznaczono na wynagrodzenie dla ślusarza Franciszka, który chyba jednak nie dość dobrze wykonał swoje dzieło, skoro po dziesięciu latach znów poszukiwano zegarmistrza.

Ma bić prawidłowo i porządnie

Ostatecznie podpisano kontrakt z Janem Baptistą Quadro na przebudowę ratusza i kilka dni później 21 marca 1550 r. oddzielny kontrakt z zegarmistrzem Bartłomiejem Wolffem z Gubina na wykonanie zegara wieżowego.
Rajcy zażyczyli sobie, aby zegar miał cztery tarcze z zaznaczonymi kwadransami, a o każdej pełnej godzinie zegar ma bić cztery razy prawidłowo i porządnie. Cyfry miały być wykonane z miedzi w takiej wielkości jak na zegarze na ratuszu w Gdańsku, a które potem rada miejska miała wyzłocić na własny koszt. Ponadto zegar miał być wyposażony w mechanizm wskazujący 12 miesięcy oraz w urządzenie błazeńskie, mianowicie dwa koziołki, które mają się trykać przed każdym biciem godzin. Mistrz Bartłomiej udzielał gwarancji na prawidłowe działanie mechanizmów na 6 lat, a za wykonane dzieło miał otrzymać wynagrodzenie w wysokości 150 florenów.

Mistrz Bartłomiej z zadania wywiązał się porządnie, bo zegar przetrwał aż do 1675 r., kiedy ratusz ucierpiał w kolejnym pożarze. Nie wiadomo jednak czy koziołki do tego czasu działały, ponieważ nie zachowały się na ten temat żadne informacje, nie wspominają o nich ani kronikarze ani podróżnicy.

Reaktywacja

Historia milczy o koziołkach aż do początku XX w, kiedy Prusacy przeprowadzili gruntowny remont bardzo już zniszczonego ratusza. W czasie studiowania materiałów źródłowych dotarli do informacji o „urządzeniu błazeńskim” i postarali się je wiernie odtworzyć.

Po raz pierwszy koziołki w nowej odsłonie pokazały się zgromadzonej publiczności o godz. 12 w południe w 1913 r. Mechanizm o napędzie elektrycznym nie działał jednak zbyt sprawnie, często się zacinając.

A to ciekawe!

W okresie międzywojennym koziołki tak często się zacinały, że woźny ratusza musiał je popychać kijem, aby chciały ruszyć.

Z resztą w tym okresie koziołki nie były jakoś nadzwyczajnie hołubione, bo w żadnym przewodniku z tego okresu o nich się nie wspomina, były traktowane bardziej jako poniemiecka pamiątka, niż jako atrakcja turystyczna.

Awarie, awarie, awarie…

Kolejny raz o koziołkach przypomniano sobie, kiedy przystąpiono do odbudowy ratusza po zniszczeniach wojennych. Wśród ruin zniszczonej wieży w 1945 r. odnaleziono resztki zniszczonego zegara i mechanizmu z koziołkami. Przed oddaniem do użytku odbudowanego ratusza w 1953 r. , odnowiono również koziołki, które od tej pory nieprzerwanie działały blisko 40 lat. Jednak upływ czasu zrobił swoje i wystawiony na działanie czynników meteorologicznych mechanizm coraz częściej zawodził.  Najbardziej spektakularna awaria miała miejsce w Nowy Rok 1989 r. kiedy rozpoczęły swój codzienny spektakl i nie mogły się zatrzymać. Dopiero w godzinach popołudniowych sprowadzono zegarmistrza, który „utemperował” niesforne koziołki.

Konserwator koziołków coraz częściej zgłaszał potrzebę wymiany zużytego mechanizmu na nowy. Uzyskał nawet zapewnienie, że będą nowe koziołki i znajdą się na to fundusze, ale niestety do realizacji obietnic nie doszło. Doszło za to do zmian ustrojowych, a nowe władze nie zamierzały realizować obietnic danych przez poprzedników. Rozumiano problem, ale środków na nowe koziołki nie było.

poznańskie koziołki, ratusz w poznaniu, wycieczki po poznaniu, legenda o poznańskich koziołkach

Codziennie w południe koziołki na ratuszowej wieży trykają się dwanaście razy

Z pomocą przyszła… miłość.

Marian Marcinkowski – syn właściciela zakładu rzeźnickiego zakochał się w pracownicy muzeum. I trochę, aby sprawić przyjemność ukochanej, a trochę, żeby przywrócić Poznaniowi jego symbol, zorganizował akcję „Koziołki”. Z jego inicjatywy i za jego pieniądze w warsztatach Politechniki Poznańskiej powstał nowy mechanizm, sterowany komputerowo i nowe koziołki. Uroczystej prezentacji dokonano w budynku ratusza w 1993 r., gdzie najpierw przez trzy miesiące mieszkańcy mogli z bliska podziwiać nowe koziołki. Potem trzeba było dokonać wymiany na ratuszowej wieży, a nie było to łatwe zadanie. Stary mechanizm ważył w całości ok. 200 kg, a do dyspozycji był jedynie wóz strażacki z koszem na wysięgniku, w którym mieściła się tylko 1 osoba. Ostatecznie cała operacja demontażu oraz instalacji nowych koziołków trwała dwa tygodnie, a jej wynik usatysfakcjonował wszystkich. Najpierw zadowolony był pan Marian – bo uszczęśliwił narzeczoną, pracownicy Politechniki, bo jako składową wynagrodzenia przynosili do domu …kiełbasy od pana Mariana, które w tamtych latach były na wagę złota. Zadowolone były władze miasta – bo koziołki wróciły na swoje miejsce no i rzesze mieszkańców i turystów, którzy już bez przeszkód mogą oglądać koziołkowy spektakl na ratuszowej wieży.

Poznańskie koziołki, ratusz, legenda o poznańskich koziołkach, wycieczki po poznaniu

Koziołki w południe gromadzą przed ratuszem liczną widownię

A stare koziołki trafiły na ekspozycję do Muzeum Historii Miasta Poznania i są bodaj jedynym eksponatem, który można dotykać 🙂

Poznańskie koziołki, ratusz, legenda o poznańskich koziołkach, wycieczki po poznaniu

Koziołki na ekspozycji w ratuszu (przed remontem)

Pyrek i Tyrek

A z biegiem lat koziołki stały się niekwestionowanym symbolem Poznania. Dla tych, którzy nie dotrą pod ratusz w południe, ustawiono na pl. Kolegiackim pomnik koziołków, przy którym turyści robią pamiątkowe zdjęcia. Mówi się nawet, że jeśli ma się jakieś życzenie, to trzeba je powiedzieć koziołkowi na ucho, a być może się spełni. Uważać tylko trzeba, bo koziołki są dwa i może się spełnić w nadmiarze!

Poznańskie koziołki, ratusz, legenda o poznańskich koziołkach, wycieczki po poznaniu

Koziołki na Placu Kolegiackim spełniają życzenia. Obecnie (03.2020) przeniesione do Parku Chopina.

W punktach z pamiątkami królują koziołki pluszowe, drewniane, porcelanowe… Latem można zrobić sobie zdjęcie z koziołkami, a i są tacy, co zarabiają metodą „na koziołka” przychodząc na rynek z żywymi kozami i zbierając „na karmę”.

Poznańskie koziołki, legenda o poznańskich koziołkach, poznań, wycieczki po poznaniu

Pamiątkowe zdjęcie z koziołkiem

W 2002 r. na antenie Radia Złote Przeboje ogłoszono konkurs na imiona dla koziołków. Spośród ponad 100 nadesłanych propozycji słuchacze wybrali Tyrek i Pyrek. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że oba imiona pochodzą z poznańskiej gwary, gdzie Tyrek pochodzi od tyrać – pracować, bo w końcu nie od dziś wiadomo, że mieszkańcy Poznania to lud pracowity. A Pyrek – oczywiście odniesienie do poznańskiej pyry czyli ziemniaka 🙂

Koziołki są również maskotką Lecha Poznań. Od 2011 r. noszą imiona Ejber i Gzub.

Legendy o koziołkach możesz też wysłuchać na kanale Youtube Wielkopolska Ciekawie:

0 Komentarze

Skomentuj artykuł