Katedra – ciekawe miejsce w Poznaniu

Gdzie majówka w Polsce

Poznańska katedra to żelazny punkt w programie prawie każdej wycieczki do Poznania. Dlatego zapraszam Cię do odwiedzenia tego miejsca, które pamięta tysiąc lat historii naszego kraju.

Opowiem Ci o kilku najważniejszych punktach, które uważam za szczególnie ważne, pozostałe zostawiam Twojej dociekliwości.

Nasz spacer rozpoczynamy na niewielkim placyku przed katedrą. Widać stąd jej gotycką fasadę z barokowymi wieżami. Musisz wiedzieć, że taki wygląd katedry to efekt jej regotyzacji po zniszczeniach II wojny światowej.
Na zdjęciach przedwojennych jej wygląd zupełnie odbiega od współczesnego. Kiedy przystąpiono do odbudowy, podjęto decyzję o przywróceniu takiego wyglądu, jaki miała w XV w. pozostawiając jedynie przebudowane późnobarokowe wieże. Ingerencja w zabytkowe mury była jednak duża. Sklepienia naw bocznych podniesiono wtedy o 3m !

W dolnej partii fasady wyraźnie widać kamienny fragment muru, który pamięta czasy przebudowy w XI w.
Nad wejściem głównym spójrz na napis PRIMA SEDES EPISCOPORUM POLONIAE, co w tłumaczeniu na j. polski znaczy Pierwsza siedziba kościoła polskiego. Bo „sedes” tłumaczy się jako siedziba 🙂

Jeśli wejście główne będzie zamknięte, to przejdź z prawej strony katedry i wejdź do jej wnętrza bocznymi drzwiami. Nad nimi dla odmiany znajdziesz napis BASILICA MINOR (czyli bazylika mniejsza), to honorowy tytuł przyznawany najważniejszym świątyniom. Nasza katedra otrzymała to zaszczytne miano w 1962 r. od papieża Jana XXIII.

 

Pamiętaj, że katedry nie zwiedzamy w czasie mszy św. i nabożeństw!

Po wejściu do środka zobaczysz gotyckie sklepienia i strzeliste okna z witrażami. W nawie głównej Twoją uwagę zwróci piękny, gotycki ołtarz szafiasty z 1512 r., wykonany przez nieznanego z imienia Mistrza z Góry Śląskiej. Przed wojną był tutaj ogromny, barokowy ołtarz, który w procesie regotyzacji został zdemontowany. W jego miejsce przywieziono ten, przed którym stoisz. W części środkowej znajdują się postacie Najświętszej Maryi Panny, św. Katarzyny i św. Barbary, a w bocznych skrzydłach dodatkowo postacie 12 świętych niewiast. W predelli (czyli w podstawie ołtarza) zobaczysz scenę Ostatniej Wieczerzy.

 

Jeśli przyjedziesz do Poznania w okresie Wielkiego Postu, zamiast złoconych rzeźb zobaczysz osiem malowanych scen pasyjnych, które przez resztę roku są ukryte wewnątrz ołtarzowych skrzydeł. W Wielki Piątek, ołtarz zostaje całkowicie zamknięty i widać jedynie postacie, które zobaczysz na drzwiach ołtarza, obchodząc go dookoła.

 

W nawie głównej spójrz jeszcze na napisy umieszczone w posadzce. Wymieniono tam władców, którzy zostali pochowani w naszej katedrze.

A to ciekawe!

Poznańska katedra jest największą po krakowskiej nekropolią polskich władców. Zostali tu pochowani: Mieszko I, Bolesław Chrobry, Mieszko II, Kazimierz Odnowiciel (ten co przeniósł na chwilę (!)stolicę do Krakowa), Władysław Odonic, Przemysł I, Bolesław Pobożny i Przemysł II.

Teraz już czas na zejście do podziemi, lub jeśli nie chcesz, to na obejście katedry dookoła.

Jeśli zdecydujesz się zejść do podziemi, powinieneś kupić bilet (w sezonie turystycznym przy wejściu, a poza sezonem w zakrystii).

W podziemiach zobaczysz pozostałości po pierwszej katedrze, której budowę rozpoczęto w 968 r. jeszcze ze czasów Mieszka I. Była zbudowana z polnych, nieociosanych kamieni, łączonych zaprawą wapienną. Zwróć uwagę, że to co widzisz (po prawej stronie od wejścia), to nie są fundamenty, ale mury katedry (!). Różnica poziomów między dzisiejszym Ostrowem Tumskim, a tym sprzed tysiąca lat wynosi ok. 2 m.

Obchodząc podziemia, przeczytaj uważnie tabliczki informacyjne, które są umieszczone przy poszczególnych obiektach.
W drugiej części dojdziesz do miejsca, skąd widać kryptę grobową biskupów poznańskich. Wejście do niej (z poziomu katedry) jest otwarte dwa razy w roku. W pierwszym tygodniu listopada oraz ok. 12 maja, kiedy przypada rocznica śmierci arcybiskupa Jerzego Stroby.

Po wyjściu z podziemi skieruj się od razu do pierwszej kaplicy po lewej stronie. To kaplica Świętego Marcina. W ołtarzu głównym zobaczysz manierystyczny obraz przedstawiający Wjazd św. Marcina to Amiens. Święty Marcin (to ten na koniu w czerwonym płaszczu) posiada rysy twarzy królewicza Władysława IV. Po jego lewej stronie postać w złotej zbroi została przedstawiona z podobizną Zygmunta III Wazy.

A to ciekawe!

Postać św. Marcina jest mocno związana z poznańską tradycją wypieku rogali świętomarcińskich, których w okolicy 11 listopada zjada się w Poznaniu i okolicach ponad 300 ton (!)

Kolejna kaplica, do której Cię zaproszę znajduje się na wysokości ołtarza głównego po lewej stronie. Spośród innych wyróżnia się wielkością i ma aż trzy wezwania: Kaplica Najświętszego Sakramentu, Krzyża Świętego i Górków.

To tutaj, a nie w ołtarzu głównym przechowuje się Najświętszy Sakrament (przed ołtarzem wisi paląca się wieczna lampka). Przyklęknij na chwilę. W tym samym ołtarzu, w centralnej części umieszczono niewielki, niepozorny krucyfiks, z którym jest związana jedna z poznańskich legend.

Legenda

Dawno temu, kiedy miasto otoczone było murami, popełniono w mieście morderstwo. Po szybkim śledztwie skazano na śmierć  niewinnego młodego chłopaka. Kiedy wyprowadzano go poza miasto na szubienicę, spojrzał na krzyż wiszący nad Bramą Wrocławską i westchnął do Ukrzyżowanego z prośbą o sprawiedliwość. Jego prośba została wysłuchana, a z krzyża dał się słyszeć głos przemawiający za niewinnie skazanym. Wobec tak niezwykłego orędownictwa uwolniono skazańca, a wkrótce okazało się, że morderstwa dopuścił się ktoś inny. Krzyż uznano za cudami słynący i przeniesiono go do katedry, gdzie wkrótce zasłynął łaskami. O szczególnych cudach, które się tu dokonały mówią srebrne tabliczki wotywne wiszące wokół krzyża.

Spójrz jeszcze na drugą stronę kaplicy. Całą zachodnią ścianę zajmuje duży, wykuty w kamieniu nagrobek rodziny Górków. W XVI w. była to najmożniejsza, najbardziej wpływowa rodzina w Wielkopolsce. Nagrobek wykonał Hieronim Canvesi – włoski rzeźbiarz pracujący w Krakowie min. dla króla Zygmunta Augusta. Jego podpis znajdziesz bez trudu na gzymsie oddzielającym klęczące postacie od znajdujących się powyżej leżących. W tłumaczeniu napis głosi: to dzieło Hieronima Canavesiego, który mieszka w Krakowie przy ul. Floriańskiej. Prawda, że ładna wizytówka?

Przejdź jeszcze dalej wokół katedry. Na ścianie po lewej stronie spójrz na przedmiot wiszący w złotej ramie, na czerwonym tle. To wierna kopia (oryginał znajduje się w Muzeum Archidiecezjalnym) niezwykłej relikwii – miecza św. Piotra. Znasz zapewne z Ewangelii historię, kiedy słudzy arcykapłana przyszli do Ogrodu Oliwnego pojmać Chrystusa. Wtedy św. Piotr wyciągnął miecz, którym odrąbał jednemu z nich ucho. I to jest ten właśnie miecz (!)

Zastanawiasz się pewnie, w jaki sposób trafił do Poznania? Przywiózł go ze sobą w 968 r. biskup Jordan. Otrzymał go od papieża, jako relikwię, która miała dodawać mu odwagi i umacniać nowo nawróconych wiernych w dalekim, dzikim kraju, jakim wydawało się młode państwo Mieszka I. Od tego czasu miecz św. Piotra znajduje się w Poznaniu. Przeprowadzone analizy potwierdziły, że został wykonany ok. 2 tys. lat temu na terenie dzisiejszej Ziemi Świętej.

Kiedy rozejrzysz się z tego miejsca, to na ścianie przed sobą zobaczysz wiszące portrety w kształcie sześciokąta. To niewielka kolekcja portretów trumiennych. Ich kształt odwzorowuje kształt czoła trumny oraz jej wielkość (!). W XVII w. w Polsce i tylko w Polsce istniał zwyczaj malowania portretów, które umieszczano właśnie na trumnach. Był to jeden z elementów bardzo barwnego i wystawnego barokowego obrzędu pogrzebowego.

Z tego miejsca widać też duże, spiżowe płyty nagrobne z widocznymi postaciami i tajemniczymi napisami. To niezwykle cenne tzw. płyty vischerowskie, wykonane w XV i XVI w. w słynnym norymberskim warsztacie Vischerów. Były one szczególną formą płyty nagrobnej, którą układano w posadzce kościoła, jako znak pokory, aby osoby wchodzące do świątyni, „deptały” zmarłego. Te które widzisz zostały ufundowane min. dla wspomnianych już dzisiaj Górków: biskupa Uriela i jego ojca Łukasza. Płyta taka była niesłychanie droga. Jej koszt był zbliżony do wartości domu w centrum miasta (!). W czasie II wojny zostały wywiezione przez Niemców i słuch po nich zaginął. Odnalazły się w magazynach …. petersburskiego Ermitażu 🙂 i w 1993 r. wróciły do Poznania.

Przejdź jeszcze kawałek dalej i stań przy kaplicy, dokładnie na osi katedry. Wyróżnia się wyglądem, jedyna i niepowtarzalna. To Złota Kaplica, w której zostały złożone szczątki pierwszych polskich władców. Aby zobaczyć ją w pełnej krasie, warto wrzucić monetę 5 zł do automatu oświetlającego to pomieszczenie.

Kiedy w 1790 r. zawaliła się jedna z wież, zniszczyła stojący w nawie głównej sarkofag Bolesława Chrobrego, ufundowany jeszcze przez Kazimierza Wielkiego. Postanowiono wtedy urządzić nowe miejsce pochówku królewskich szczątków. W 1834 r. przeznaczono na ten cel jedną z kaplic otaczających katedrę. Z funduszy zebranych wśród Polaków wszystkich trzech zaborów urządzono mauzoleum pierwszych polskich władców. Wszystkie te prace zorganizował i nadzorował hrabia Edward Raczyński z Rogalina. Kaplicę urządzono w stylu bizantyjskim, jako najbliższym czasom panowania pierwszych Piastów. Stąd te złocenia (najprawdziwszym dukatowym złotem!) i mozaiki. Sklepienie malowane farbami rozpuszczonymi w płynnym wosku pszczelim, taką samą techniką jak w czasach mieszkowych…

A to ciekawe!

W kaplicy są dwie mozaiki. Jedna w posadzce, a druga w ołtarzu przedstawiająca obraz Wniebowzięcia NMP wzorowany na dziele Tycjana. Mozaika ta była prezentowana na wystawie w Berlinie, gdzie w wyniku nieszczęśliwego wypadku spadła i rozsypała się…

W kaplicy po prawej stronie znajduje się kamienny sarkofag, do którego złożono królewskie szczątki. Pierwsze dwie postacie wyrzeźbione po prawej stronie pochodzą z rozbitego sarkofagu z czasów Kazimierza Wielkiego. Po drugiej stronie kaplicy stoi pomnik, przedstawiający Mieszka I (to ten z krzyżem) i Bolesława Chrobrego (to ten z mieczem).  To właśnie o ten pomnik, wystawiony z osobistych funduszy Edwarda Raczyńskiego rozpętała się awantura, która w efekcie doprowadziła do samobójczej śmierci hrabiego.

Obchodząc ołtarz dookoła spójrz jeszcze raz na niego od tyłu. Zobaczysz wizerunki dwóch św. Janów, św. Krzysztofa i św. Hieronima. Pamiętasz, opowiadałam o tym, kiedy staliśmy w nawie głównej przed ołtarzem

Powoli kończymy spacer po katedrze. Możesz jeszcze obejść ją dookoła. W ostatniej kaplicy po lewej stronie zobaczysz ogromne epitafium poświęcone pamięci króla Przemysła II. Z okazji jego koronacji w 1295 r. ustanowiono polskiego godło narodowe. Był ostatnim królem, którego doczesne szczątki spoczęły w Poznaniu.

Mam nadzieję, że podobał Ci się spacer po najstarszej polskiej katedrze.

Jeśli chciałbyś zobaczyć co jeszcze ma do zaoferowania Ostrów Tumski zapraszam Cię na kolejny spacer, ale o tym przeczytasz w oddzielnym wpisie.

A jeśli wybierasz się jeszcze na Stary Rynek, to i tam możemy razem pospacerować. Tutaj możesz sprawdzić, co ciekawego zobaczysz na Starym Rynku.

A jeśli nie masz już ochoty na zwiedzanie kolejnych obiektów, a chciałbyś zakosztować atmosfery sennych uliczek Ostrowa Tumskiego, zachęcam do spaceru z zagadkami, w czasie którego zobaczysz którędy jeździł przedwojenny tramwaj, jedyny w Poznaniu dom mieszkalny kryty gontem oraz jeden z obiektów XIX –wiecznej twierdzy. Dowiesz się co tu robił Jan Kochanowski i kim był rex ambulans. A na końcu spaceru dotrzesz do skrzyni skarbów z ukrytą pieczęcią! Prawda, że zapowiada się ciekawie?

 

 

 

2 Komentarze
  • Grafy w podróży

    Odpowiedz

    Pokazując znajomym katedrę w Poznaniu zawsze dodaję info o kradzieżach z ostatnich lat. Niby drobne, ale wiem, że to przykuwa uwagę. Co ciekawe jeden z historycznych lichtarzy trafił na śmietnik, bo złodziej nie potrafił go sprzedać. Pierścień prymasa Wyszyńskiego został przetopiony. W sumie to dziwne, że taki zabytek tak łatwo okraść.
    Wpis ciekawy, kompleksowy, nawet przydatny dla Poznaniaków.

    • Aleksandra Warczyńska

      Dziękuję 🙂
      A o kradzieżach nie wiedziałam. A to ciekawe! 🙂

Skomentuj artykuł