Kicin i Jan Kochanowski

Kościół drewniany. Przyciąga jak magnes

Kicin to wioska niedaleko Poznania, w której znajduje się jeden z dwunastu drewnianych kościołów wokół Puszczy Zielonka. Niektórzy kojarzą ją jeszcze, dzięki odbywającym się tutaj od wielu lat uroczystych obchodach Misterium Męki Pańskiej.

Wczesną wiosną kościoła nie zasłaniają rosnące wokół stare drzewa

Kościółek położony na niewielkim wzgórzu, w otoczeniu starych drzew jest z daleka widoczny. Zauroczył nas pięknym wystrojem, w którym wszystko było spójne i wszystko było niebieskie 🙂 Obejrzeliśmy go sobie nie zakłócając panującej wewnątrz ciszy. Obraz w ołtarzu głównym wydawał się jakby znajomy, obeszliśmy teren dookoła i … pojechaliśmy dalej. Ale nie dawał mi ten Kicin spokoju… Zaczęłam więc drążyć temat i posłuchajcie, bo to ciekawe!

700 lat historii

Kicin to wioska, która ma ponad 700 lat historii. Jej lokalizacja sprawiła, że ludziom żyło się tu nie najgorzej. Przepływające przez okolicę liczne rzeczki, zasilające Wartę dawały siłę napędową licznym młynom. Aby regulować przepływ wody napędzającej młyny budowano stawy, które z kolei były miejscem hodowli ryb, wpływały też korzystnie na stosunki wodne. Dzięki temu okoliczne łąki nie wysychały, dając więcej trawy i siana dla hodowanego bydła.
Klucz Kiciński był więc całkiem dochodowy dla swoich właścicieli czyli dla poznańskiej parafii katedralnej, a konkretnie dla poznańskich prepozytów. Propo… co?

Trampolina do kariery czyli Jan Kochanowski w …

Prepozyt to funkcja, jaką pełnił jeden z członków poznańskiej kapituły katedralnej. Był odpowiedzialny za sprawne działanie parafii i należących do niej dóbr (czyli mówiąc językiem współczesnym był administratorem). O randze tej funkcji świadczy fakt, że poznańskich prepozytów mógł mianować tylko król (!), a ponadto funkcja ta była jakby trampoliną do dalszej kariery czy to świeckiej czy duchownej. Poznańscy prepozyci zostawali często prymasami Polski czy sekretarzami królewskimi. Co ciekawe, aby pełnić tą funkcję nie trzeba było być duchownym, wystarczyło mieć dobrego protektora 😉

A to ciekawe!
Najbardziej znanym poznańskim prepozytem katedralnym był … Jan Kochanowski. Pełnił tą funkcję przez zaufanego człowieka, w Poznaniu nigdy nie był, a tym bardziej w Kicinie, zadowalał się jedynie wysokimi apanażami. Była to najlepiej płatna posada w jego życiu, a zrezygnował z niej tylko dlatego, że zapragnął się ożenić…
W tym zacnym gronie znalazł się również Jan Łaski, spod pióra którego wyszły później Statuty Łaskiego – pierwszy całościowy wydany drukiem zbiór praw Rzeczpospolitej (1506).

Skoro prepozyt zarządzał dobrami katedralnymi z daleka, to na miejscu ktoś musiał w jego imieniu tych dóbr doglądać i robił to dzierżawca, którego dwór znajdował się w centrum Kicina. Dzięki zachowanym planom można ustalić, że stał on przy skrzyżowaniu dzisiejszej ul. Wiejskiej i Gwarnej. Był otoczony barokowym parkiem ze strzyżonymi żywopłotami, mostkami nad przepływającą tu rzeczką i usypanym kopcem widokowym. Dziś po tym założeniu nic się nie zachowało, no może poza stawem w centrum wsi.

W centrum wsi znajduje się staw, będący pamiątką po dawnym barokowym założeniu ogrodowym

Drewniany kościół – świadek minionego czasu

Tamte czasy pamięta jedynie wznoszący się na wzgórzu drewniany kościół, a właściwie druga budowla w tym miejscu. Pierwszy, pochodzący z XIII w. rozsypywał się ze starości i w 1751 r. zastąpiono go nową, również drewnianą świątynią. Rok później kościół konsekrowano, razem z nowo odlanymi w poznańskiej ludwisarni czterema dzwonami, którym nadano imiona Józef, Nepomucen, Stanisław i Wawrzyniec. Co ciekawe wszystkie dzwony przetrwały zawieruchy dziejowe, nie przetopiono ich na armaty i stoją do dziś na placu przed kościołem, spętane łańcuchem. W użyciu jest jedynie najmniejszy Wawrzyniec, zawieszony jako sygnaturka.

Przed kościołem spętane łańcuchem wiekowe dzwony

Święta Góra z Gostynia

Pamiątką po tamtych czasach jest umieszczony w ołtarzu głównym obraz, będący kopią … obrazu Matki Bożej Róży Duchownej ze Świętej Góry koło Gostynia.
I to kolejny ciekawy wątek w historii tego miejsca. Kicin jako parafia był związany z poznańską katedrą, ale i z kościołem św. Małgorzaty na Śródce. W tym kościele w XVII w. był proboszczem ks. Stanisław Grudowicz, który zafascynowany charyzmatem zgromadzenia filipinów sprowadził ich w 1665 r. do Poznania, wstępując jednocześnie w ich szeregi. Wtedy też kościół przeszedł na rzecz zgromadzenia oraz wybudowano klasztor, który zachował się do dzisiaj, ale pełni już zupełnie inną rolę.
Na obrazie w Kicinie zasłonięty ozdobną ramą znajduje się napis fundacyjny Picta est haec imago […] sumptu vero civis srodcensi Mariannae An(n)o D(omi)ni 1678 die 22 decembris , mówiący, że obraz ufundowała Marianna ze Śródki 22 grudnia 1678 r. Łatwo z tego wysnuć wniosek, że w tym okresie musiał istnieć silny związek kicińskiej parafii z oratorium filipinów na poznańskiej Śródce.
Kiedy wybudowano nowy kościół, obraz ten, podobnie jak drugi maryjny (wiszący obecnie nad wejściem do zakrystii) przeniesiono na nowe miejsce. Z tego okresu pochodzą też rokokowe ławy kolatorskie, ambona i chrzcielnica.

Wewnątrz wszystko jest błękitne

 

W ołtarzu głównym obraz do złudzenia przypominający ten ze Świętej Góry

Nie ma już starego cmentarza, który od początku otaczał świątynię. W 1830 r. zgodnie z nowym rozporządzeniem władz pruskich zlikwidowano wszystkie przykościelne cmentarze, widząc w nich źródło wybuchających co jakiś czas epidemii.
Dziś kościółek w Kicinie stoi na wzgórzu w otoczeniu wiekowych drzew i zaprasza wędrowców na chwilę zadumy nad niezwykłą historią tego miejsca. Jeśli wybierzecie się tutaj, zajrzyjcie do wnętrza kościółka, który za zwyczaj jest otwarty. I nie poprzestawajcie na tym, bo w okolicy jest wiele ciekawych miejsc, o których piszę w oddzielnych wpisie  i jeszcze jednym 

0 Komentarze

Skomentuj artykuł