Z Głuszyny do Australii czyli perypetie sercowe Pawła Edmunda Strzeleckiego

Co ciekawego w Wielkopolsce na weekend? Objezierze

Dobrze zachowany pałac w Objezierzu jest dzisiaj siedzibą miejscowej szkoły. W przeszłości bywali tu znamienici goście min. Adam Mickiewicz, Julian Ursyn Niemcewicz, Józef Ignacy Kraszewski czy Paweł Edmund Strzelecki, choć o tym ostatnim Turnowie – XIX-wieczni właściciele pałacu woleli by zapomnieć.

Paweł Edmund Strzelecki  (1797-1873) był bowiem synem zubożałego szlachcica z podpoznańskiej Głuszyny. Nie wiadomo dokładnie jakie szkoły ukończył. Wykształcenie jakie zdobył musiało być jednak wystarczające, aby uczyć ziemiańskie dzieci. Trafił zatem jako nauczyciel do Turnów z Objezierza, gdzie zapałał uczuciem do córki gospodarza – Aleksandryny. Odwzajemniona miłość nie znalazła jednak szczęśliwego zakończenia. Ojciec Adyny – posiadacz zadłużonego majątku planował dla córki mariaż, który pozwoliłby podreperować również i jego finanse. Przystojny, ale ubogi Strzelecki nie spełniał kryteriów wysoko ustawionej poprzeczki. Ojciec był nieprzejednany. Zdesperowani młodzi zaplanowali więc ucieczkę, która niemalże się udała. Niemalże, bo ojciec przejrzał ich plany i kiedy córka nie pojawiła się na kolacji, wysłał pogoń, która dogoniła uciekinierów. Ojciec osobiście wymierzył sprawiedliwość niedoszłemu zięciowi. Obity Strzelecki pożegnał ukochaną i wyjechał na zawsze z ojczyzny.

Szczęście go jednak nie opuszczało. W czasie podróży po Europie poznał Franciszka Sapiehę, u którego znalazł zatrudnienie, zaprzyjaźnił się z nim, a w efekcie po jego śmierci otrzymał ogromny spadek. Umożliwiło mu to podjęcie kolejnych podróży oraz uzupełnienie wykształcenia. Został geografem i geologiem. Przemierzył obie Ameryki, dokonując szeregu odkryć geograficznych i geologicznych. Jego obserwacje i opisy okazały się bezcennym źródłem wiedzy na temat miejscowych społeczności i ich obyczajów.

Ostatecznie trafił do Australii, która w latach 30 XIX w. była nadal kontynentem dziewiczym i nie zbadanym. Odkrył i zbadał Wielkie Góry Wododziałowe, których najwyższy szczyt nazwał Górą Kościuszki. Dokonał odkrycia wielkich złóż złota i innych bogactw geologicznych. Jeden ze szczytów Gór Błękitnych nazwał na cześć ukochanej z lat młodości Mount Adine, nazwa ta jednak nie przetrwała do naszych czasów. Łącznie odbył w Australii trzy wyprawy, pokonując łącznie 11 tys. kilometrów, finansując je z własnej kieszeni.

W uznaniu zasług został przyjęty w 1853 r. do elitarnego towarzystwa naukowego The Royal Society of London

A to ciekawe!

Na mapie świata znajdziemy kilka nazw upamiętniających wielkiego Polaka:
– pustynia Strzelecki Desert
– jeden ze szczytów w Górach Błękitnych Strzelecki Mount (835 m n.p.m.)
– park narodowy w Tasmanii – Strzelecki National Park
– jeden z gatunków koali – Strzelecki koala

Po powrocie do Londynu, opublikował w 1845 r. wyniki swoich badań, dołączając do nich pierwszą w historii geologiczną mapę Australii. Jego prace nagrodzono złotym medalem Royal Geographical Society, otrzymał Order Łaźni (jedno z najwyższych brytyjskich odznaczeń) od królowej Wiktorii oraz tytuł sir.

Zaangażował się w pomoc dla ofiar strasznego głodu dziesiątkującego ludność Irlandii w 1847 r. początkowo jako przedstawiciel British Relief Association, a później zaangażował w pomoc własne środki. Szacuje się, że jego pomoc uratowała około 200 tys. osób.

A to ciekawe!

Postać wielkiego Polaka została przypomniana w 2015 r., kiedy w Dublinie odsłonięto tablicę upamiętniającą Pawła Edmunda Strzeleckiego, natomiast w 1988 r. odsłonięto okazały pomnik naszego rodaka w Jindabyne w Australii, wykonany przez Jerzego Sobocińskiego (również Wielkopolanina).

Po latach wymiany korespondencji Paweł Edmund Strzelecki jeszcze raz spotkał się z ukochaną Adyną w r. w Paryżu. Jednakże wrażenie jakie na sobie zrobili po latach rozłąki, zatarło młodzieńczą fascynację, uśmiercając łączące ich uczucie.

Strzelecki zmarł w Londynie w 1873 r. i został pochowany na miejscowym cmentarzu. Jego prochy zostały przeniesione do Poznania w 1997 r. i złożone w Krypcie Zasłużonych Wielkopolan na Wzgórzu Świętego Wojciecha.

0 Komentarze

Skomentuj artykuł